Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żel pod prysznic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żel pod prysznic. Pokaż wszystkie posty
Chillbox Now I'm Yours maj 2018 + niespodzianka dla Was

Chillbox Now I'm Yours maj 2018 + niespodzianka dla Was

Ponownie zawitało do mnie pudełko Chillbox. W tym miesiącu ekipa postanowiła zafundować nam relaks godny Królowej. Już Wam mówię, jakie produkty mają go nam zapewnić:

femi-laboratorium-olejek-hydrofilny-do-demakijazu

Femi Laboratorium Olejek hydrofilny do demakijażu

O pierwszym produkcie można było samemu zdecydować. Mogliśmy wybrać między olejkiem do demakijażu, a atłasowym kremem do rąk. Nie miałam jeszcze nigdy olejku do demakijażu, tylko balsamy myjące na bazie olejów, więc uznałam, że fajnie będzie wypróbować. Mam tylko nadzieję, że zapach mnie nie odrzuci, bo miałam kiedyś olejek do ciała z tej firmy i bardzo nie polubiłam się z zapachem.

Cena: 110zł za 200ml
Skład: Arachis Hypogaea Oil, Polyglyceryl-4-Caprate, Tocopherols (Mixed), Helianthus Annuus Seed Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Canaga Odorata Oil, Parfum, Tocopherol, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Glyceryl Stearate, Glyceryl Oleate, Citric Acid, Citronellol*, Geraniol*, Linalool*
*składnik naturalnych olejków eterycznych

ecolab-zel-pod-prysznic

EcoLab Ultra-odżywczy krem-żel pod prysznic tajskie mango

Wiadomo było, że w pudełku znajdzie się produkt o zapachu mango i bardzo się cieszę, że padło na żel pod prysznic. Akurat skończył mi się  żel z Yves Rocher i miałam kupować coś nowego.
Produkt z EcoLab ma nie tylko oczyszczać, ale też zwiększać elastyczność ujędrniać naszą skórę, tonizować, aktywować procesy odmłodzenia, zmiękczać, odżywiać. Dla mnie najważniejsze, że pachnie bosko, jak nie będzie wysuszał, to na pewno do niego wrócę.

Cena: 12,90zł za 250ml
Skład: Aqua, Mangifera Indica (Mango) Fruit Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sodium Coco Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Sodium Chloride, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Olea Europaea (Olive) Oil, Jojoba Oil, Perfume, Benzyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid 

babuszka-agafia-peeling-do-stop, bania-agafia-peeling-do-stop, naturalna-pielegnacja

Babuszka Agafia Peeling do stóp


Wiecie, że jeszcze nigdy nie miałam peelingu do stóp? Zawsze uważałam, że pewnie niezbyt się różnią od zwykłego peelingu i szkoda na nie kasy. Chętnie się przekonam, czy miałam rację. Najwyżej zużyję go do całego ciała, bo produktów tego typu nigdy nie za wiele.

Cena: 4,90zł za 100ml
Skład: Aqua, Glycerin, Stearic Acid, Capric/ Caprilyc Trigliceride, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Bambusa Vulgaris Stem Powder, Polyethylene, Sodium Hydroxide, Pumice, Beeswax, Xanthan Gum, Pinus Pumilio Leaf Oil, Organic Althaea Officinalis Root Extract, Cinnamomum Camphora (Camphor) Bark Oil, Sodium Hydroxide, Parfum, Citric Acid, Benzyl Аlcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid

pumeks-hammam

Marokosklep Pumeks Hammam

To akurat produkt, który mnie nie cieszy, bo mam już ten pumeks w domu. Bardzo go lubię, fajnie ściera naskórek, stopy po użyciu są gładkie. Podoba mi się też, że jest w 100% naturalny, bo zrobiony z czerwonej glinki.

Cena: 7,59zł

fitokosmetiks-maseczka-jajeczna, naturalna-pielegnacja

Fitokosmetiks Maseczka jajeczna

Jak już wiecie, z maseczek zawsze się cieszę. Ta dzięki zawartości żółtka jaj, oleju sezamowego i wosku pszczelego ma za zadanie napiąć i wygładzić skórę, przywrócić jej młody, zdrowy i promienny wygląd, eliminować zmarszczki. 

Cena: 4,69zł za 25ml
Skład: Aqua, Zingiber Officinale Water, Grape Seed Oil, Sesamum Indicum Oil, Caprylic/Capric Triglycerides, Cera Alba, Glyceryl Monostearate, Glyceryl Stearate, Ovum Oil, Xanthan Gum, Acrylates/Vinyl Isodecanoate Crosspolymer, Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol


Bawełniane rękawiczki

To produkt umieszczony z myślą o osobach, które wybrały atłasowy krem do rąk, ale ekipa Chillboxa podpowiada też reszcie sposób na użycie -  nałożenie maseczki jajecznej na dłonie, następnie rękawiczek i zostawienie na pół godziny. 
Kiedyś myślałam o kupnie takich rękawiczek, ale zawsze przy zakupach zapominałam, więc w sumie cieszę się, że w końcu je mam.

Cena: 2,99zł

yogi-tea-womens-balance

Yogi Tea Herbata Women's Balance

Dostaliśmy 4 saszetki kobiecej herbaty. Z tyłu jest napisane, że posiada ajurwedyjskie zioła i przyprawy.  Zobaczymy, czy będzie dobra.

Cena: nie podali, ale 17 saszetek kosztuje ok. 14zł 

dobra-kaloria-baton-kawa-orzech

Dobra Kaloria Baton kawa i orzech

Z tego batonika akurat niezbyt się nie cieszę, bo nie przepadam za kawą. Ale na pewno się nie zmarnuje.

Cena: 2,50zł za 35g
Skład: Daktyle, Chrupki zbożowe (mąka kukurydziana, mąka ryżowa), Orzechy nerkowca (14%), Kawa (5,1%) 


Buteleczka ze światełkami LED

Bardzo się ucieszyłam, jak zobaczyłam tą butelkę w środku pudełka. Chciałam kupić taką w Pepco, ale jak na złość wszystkie były porysowane. Później uznałam, że kupię osobno światełka i butelkę, ale jakoś się nie złożyło. Już sobie ją złożyłam, tylko szukam miejsca, żeby ją postawić, bo kotom też się spodobała i gryzą mi ciągle kabel.

Cena: 6,90zł


Jenny Rogneby Leona Kości zostały rzucone

W tym miesiącu do wyboru było 5 gatunków książek - fantastyka, kryminał, przygodowa, romans i obyczajowa. Ja oczywiście zdecydowałam się na kryminał. 

Cena: 37,90zł

maseczka-jajeczna-fitokosmetiks, ecolab-zel-pod-prysznic, femi-laboratorium-olejek-do-demakijazu, pumeks-hammam, yogi-tea, babuszka-agafia-peeling-do-stop

Podsumowując, jestem zadowolona z zawartości. Z olejku do demakijażu, żelu pod prysznic, maseczki i butelki ze światełkami bardzo się cieszę. Herbata, bawełniane rękawiczki i peeling są ok. Pumeks i batonik mnie nie cieszą, ale jakbym nie miała pumeksu, a baton byłby innego smaku, to byłabym zadowolona. O książce ciężko mi się wypowiedzieć przed przeczytaniem, ale że uwielbiam czytać, to też się cieszę.

Na koniec mam dla Was niespodziankę. Razem z Chillboxem przygotowaliśmy dla Was kod rabatowy. Wystarczy, że wpiszecie przy zamówieniu MRU, a dostaniecie gratis. A powiem Wam, że edycja czerwcowa zapowiada się naprawdę dobrze, bo ma być jakaś nowość od Mokosha, która nie miała jeszcze swojej premiery. 

Jak Wam się podoba zawartość majowej edycji?
Ulubieńcy i buble października

Ulubieńcy i buble października


Październik był dla mnie słabym miesiącem, jeśli chodzi o kosmetyki. Większość nowości, które testowałam się nie sprawdziły, część przyczyniła się do pogorszenia stanu mojej cery. Nowych ulubieńców prawie nie mam, dlatego postanowiłam tym razem wrzucić też rozczarowania tego miesiąca. Fakt faktem, 1 czy 2 nie są z października, ale mam nadzieję, że przymkniecie na to oko.

Zacznijmy od ulubieńców, bo mam ich tylko dwóch i to z tej samej kategorii.

Ulubieńcy października 

 

Sephora Cream Lip Stain Matowa pomadka w płynie nr 13

Ostatnio częściej sięgam po pomadki i zazwyczaj jest to jedna z tych dwóch, bo pasują mi praktycznie do każdego makijażu. Jeśli mam ochotę na coś matowego, to sięgam po Sephora Crem Lip Stain w odcieniu 13. Jest bardzo komfortowa na ustach, wysusza naprawdę minimalnie (głównie wtedy,  kiedy moje usta są suche). Utrzymuje się długo, ładnie schodzi z ust. Mam ochotę na kolejny kolor z tej kolekcji.

Cena: 45zł 
Gdzie kupiłam: Sephora 

 

Golden Rose Smart Lips Pomadka w kredce nr 07

Kiedy chcę, żeby pomadka nawilżała mi też usta, to używam Golden Rose Smart Lips w kolorze 07. Zdecydowanie ją uwielbiam. Nakłada się ją szybko i wygodnie, bardzo dobrze się ją nosi. Jak na kremową pomadkę utrzymuje się przyzwoicie, ale przy jedzeniu schodzi z ust. Mnie to nie przeszkadza, bo w ogóle mam tendencję do zjadania pomadek, więc jestem do tego przyzwyczajona. Z tej serii też na pewno zaopatrzę się w więcej kolorów

Cena: 14,90zł
Gdzie kupiłam: stoisko Golden Rose
Skład: ppg-3 hydrogenated castor oil, euphorbia cerifera cera, ethylhexyl hydroxystearate, olus oil, hydrogenated polyisobutene, synthetic beeswax, butyrospermum parkii butter, glyceryl rosinate, copernicia cerifera cera, phytosteryl/octyldodecyl lauroyl, glutamate, synthetic wax, parfum, ozokerite, polybutene, isononyl isononanoate, tocopheryl acetate, sorbic acid, ethylene/va copolymer, olea europaea oil, unsaponifiables, phenoxyethanol, polyglyceryl-3 diisostearate, octadecyl di-t-butyl-4-hydroxyhydrocinnamate, peg-8, tocopherol, ascorbyl palmitate, ascorbic acid, citric acid, hydroxycitronellal, hexyl cinnamal, citronellol, geraniol, linalool, citral, synthetic fluorphlogopite, alumina Może również zawierać: mica, ci 77891, ci 77491, ci 77499, ci 77492, ci 17200, ci 45410, ci 42090, ci 15985, ci 19140, ci 15850, ci 16035, ci 75470, tin oxide
 

Rozczarowania października

 

 

Yasumi C-True Vitamin Cream Krem do twarzy

Miniatura tego kremu trafiła do mnie w Liferii. Bardzo się z niego ucieszyłam i nie mogłam się doczekać, kiedy zużyję inne produkty, żeby go użyć. Kilka pierwszych aplikacji było całkiem ok - krem szybko się wchłaniał, nawilżał, chociaż nie jakoś super. Natomiast później zaczęła się masakra. Stan cery bardzo mi się pogorszył, zaczęły mi się pojawiać wypryski i grudki, a miałam już naprawdę ładną buzię. Był to jedyny kosmetyk, który w tamtym czasie zmieniłam, bo zawsze staram się nie wprowadzać kilku nowych produktów na raz, żeby wiedzieć, na co zwalić winę w razie czego. Nie chcę mówić, że to beznadziejny krem, bo oddałam go koleżance (dlatego zdjęcie z Internetu) i ona jest zadowolona, ale przestrzegam Was przed nim.

Cena: 169zł za 50ml
Skąd mam: pudełko Liferia
Skład: Aqua, Glycerin, Dicaprylyl Carbonate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Propanediol, Sucrose Polystearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Pentaerythityl Distearate, Methylpropanediol, Sodium Ascorbyl Phosphate, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Tocopheryl Acetate, Citrus Aurantium Dulcis Fruit Extract, Globularia Cordifolia Callus Culture Extract, Baicalin, Sodium Hyaluronate, Methylsilanol Mannuronate, Lecithin, Sorbitol, Tocopherol, Carbomer, Myristyl Myristate, PEG-20 Stearate, Sodium Polyacrylate, Hydrogenated Polyisobutene, Sodium Stearoyl Glutamate, Xanthan Gum, BHT, Disodium EDTA, Parfum, Phenylpropanol, Glyceryl Caprylate, Sodium Hydroxide, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Ethylexylglycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sorbic Acid, Cl 19140, Cl 17200.


Maybelline Fit Me Matte + Poreless Podkład do twarzy


Tego gagatka dorwałam na promocji -55% w Rossmannie. Byłam tym faktem zachwycona, bo słyszałam o nim mnóstwo dobrych opinii, wydawał się być idealny dla mojej mieszanej cery, a na dodatek udało mi się go znaleźć w odcieniu 110, który jest naprawdę śliczny - jaśniutki (jaśniejszy niż 105) i żółty. Cała radość wyparowała już przy pierwszej aplikacji. Podkład krył naprawdę słabo (dokładanie nic nie dawało), podkreślał wszystkie nierówności cery (a miał je ukrywać), szybko zszedł z twarzy. Miałam wrażenie, że nieregularnie osiada na skórze i w ogóle się w nią nie wtapia. Jedyne co, to może matował, ale nie jestem pewna, czy to nie zasługa mojego kremu do twarzy. Ale wiecie, uznałam, że może to wina nakładania podkładu gąbką, dam mu jeszcze jedną szansę i spróbuję pędzlem. Niestety, nie było ani trochę lepiej. Ale dalej się nie poddawałam. Teraz moja cera jest w nieco lepszym stanie i uznałam, że spróbuję znowu, ale od razu go zmyłam, bo czułam się po prostu jak kupa. Jakby tego było mało, to jeszcze mnie po nim wysypało.

Cena: 28,49zł za 30ml
Gdzie kupiłam: Rossmann
Skład: Aqua / Water, Cyclohexasiloxane, Nylon-12, Isododecane, Alcohol Denat., Cyclopentasiloxane, PEG-10 Dimethicone, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, PEG-20, Polyglyceryl-4 Isostearate, Disteardimonium Hectorite,] Phenoxyethanol, Magnesium Sulfate, Disodium Stearoyl Glutamate, HDI/Trimethylol Hexyllactone Crosspolymer, Titanium Dioxide, Methylparaben, Acrylonitrile/Methyl Methacrylate/Vinylidene Chloride Copolymer, Tocopherol, Butylparaben, Aluminum Hydroxide, Isobutane, Alumina, Silica, Glycerin, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate. [+/- May Contain CI 77891 / Titanium Dioxide, CI 77491, CI 77492, CI 77499 / Iron Oxides]


Miya myWonderbalm I Love Me Krem do twarzy


O kremach Miya też słyszałam mnóstwo i bardzo się ucieszyłam, jak jeden z nich wygrałam w rozdaniu. Niestety, moja przygoda z nim była bardzo krótka, bo okazało się, że jakiś składnik mnie podrażnia i piekła mnie skóra po aplikacji. No cóż, zdarza się. Natomiast on mnie bardziej rozczarował konsystencją. Producent na stronie pisze o "kremowej, lekkiej formule Quick Absorb". No zdecydowanie nie. To jest gęsty i treściwy krem. Nawet na dłoniach wchłania mi się długo, a one są wiecznie przesuszone. Jestem przekonana, że moja cera by się z nim nie polubiła, bo byłby zbyt ciężki (a właśnie m.in. do mieszanej jest polecany). 

Cena: 29,99zł za 75ml
Skąd mam: wygrałam w rozdaniu
Skład: Aqua (Water), Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Decyl Oleate, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Stearic Acid, Glycine Soja (Soybean) Oil, Glycine Soja (Soybean) Oil Unsaponifiables, Rosa Canina (Rosehip) Fruit Oil, Sodium Polyacrylate, Phenoxyethanol, Helianthus Annuus Seed Oil, Algae Extract, Plankton Extract, Ascophyllum Nodosum Extract, Fucus Vesiculosus Extract, Crithmum Maritimum Extract, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum,  Ethylhexylglycerin, Triethanolamine, Sodium Phytate, Alkohol, Parfum (Fragrance), Citronellol, Geraniol


Seyo Żel pod prysznic Soczysta Marakuja


Tak, nawet żel pod prysznic udało mi się kupić beznadziejny. Skusił mnie zapach, bo lubię marakuję w kosmetykach. Ten żel też pachnie bardzo ładnie. Ale za to okropnie wysusza mi skórę. Po każdym prysznicu mam silną potrzebę nasmarowania się balsamem, co mnie irytuje, bo rano nie zawsze mam na to czas. Zużyję go do końca, ale na pewno więcej do niego nie wrócę, wolę kupić żel z Isany.

Cena: 5,49zł za 500ml
Gdzie kupiłam: drogeria Natura
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Glycerin, Glycereth-2, Cocoate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Cocamidopropyl Betaine, Parfum, Styrene/Acrylates Copolymer, Citric Acid, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, Tetrasodium EDTA, Passiflora Edulis Fruit Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Hydrolyzed Wheat Protein, Propylene Glycol, Polysorbate 20, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Limonene, Hexyl Cinnamal, CI16255, CI17200, CI42090

Dobra, to by było na tyle. Dajcie znać, czy znacie któryś z tych kosmetyków i co o nim myślicie.
Denko Wrzesień 2017

Denko Wrzesień 2017

W tym miesiącu ze zużywaniem nie poszło mi aż tak dobrze, jak w zeszłym. Sporo rzeczy dopiero pootwierałam, zużywam też głównie maski w słoiczkach, zamiast tych saszetkowych. Ale coś udało mi się nazbierać.  O większości rzeczy już Wam wspominałam, więc post nie będzie bardzo długi.

yves-rocher-peeling-roslinny-z-pudrem-z-pestek-moreli

Yves Rocher Peeling roślinny do ciała z pudrem z pestek moreli.

Bardzo go lubiłam. Porządnie zdzierał, ładnie pachniał i przyjemnie się go używało. Na pełną recenzję zapraszam Was tutaj KLIK.

Cena: 33zł za 150ml
Gdzie kupiłam: stacjonarnie w Yves Rocher
Skład: Aqua/Water/Eau, Glycerin, Prunus Armeniaca (Apricot) Seed Powder, Methylpropanediol, Alcohol, Laureth-10, Centaurea Cyanus Flower Water, Agave Tequikana Leaf Extract, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Phenoxyethanol, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Shell Powder, Perfum / Fragrance, Sodium Hydroxide,Tetrasodium Edta, Limonene, Sigesbeckia Orientalis Extract, Acacia Senegal Gum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid

biolove-zel-pod-prysznic-dragon-fruit
 

Biolove Żel pod prysznic Smoczy owoc

Cudownie, orzeźwiająco pachniał, delikatnie nawilżał skórę, do tego miał fajny, naturalny skład. Mały minus za opakowanie, które przeciekało i ciągle się kleiło. Miałam już ten żel w wersji borówkowej i nie miałam takiego problemu. 

Cena: 14,99zł
Gdzie kupiłam: Kontigo
Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Sodium Lauroyl Sarconisate, Glycerin, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Parfum, Benzyl Alcohol, Citric Acid, Dehydroacetic Acid 

sylveco-odzywcza-pomadka-z-peelingiem
  

Sylveco Odżywcza pomadka z peelingiem

Nie jestem zbytnią fanką tej pomadki. Po pierwsze, nie podszedł mi jej smak - dla mnie była za słodka. Po drugie, była zbyt miękka i przy pocieraniu ust trochę się rozjeżdżała, brudziła opakowanie i wiecznie musiałam je przecierać. Ale do działania nie mogę się przyczepić. Dobrze zdzierała, fajnie nawilżała usta. Wyszła teraz wersja miętowa, więc może ją wypróbuję. 

Cena: ok. 10zł
Gdzie kupiłam: drogeria Lila Róż we Wrocławiu
Skład: Glycine Soja Oil,Cera Alba, Sucrose, Lanolin, Oenothera Biennis Oil, Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax, Theobroma Cacao Seed Butter, Butyrospermum Parkii Seed Butter, Betulin, Prunus Amygdalus Amara Oil

marion-maska-oczyszczajaca-z-aktywnym-weglem

Marion Maska oczyszczająca z aktywnym węglem bambusowym

O tej maseczce już Wam wspominałam w poście o serii Detox od Marion. Zadziałała całkiem poprawnie - oczyściła skórę, która w dotyku była dosyć miękka, ale bez efektu wow. Saszetka starczyła mi na 2 zużycia.

Cena: ok. 2,5zł za 10g
Skąd mam: dostałam od firmy Marion (co oczywiście nie wpłynęło na moją opinię)
Skład: Aqua, Kaolin, Glycerin, Magnesium Aluminium Silicate, Charcoal Powder, Trehalose, Betain, Panthenol, Paeonia `Lactiflora Root Extract, Phenoxyethanol, Glycereth-18 Ethyhexanoate, Glycereth-18, Xanthan Gum, Pafrum, Allantoin, Citric Acid, Ethylhexylglycerin, Diazolidinyl Urea
 
maseczka-w-plachcie-holika-holika-before-interview
 

Holika Holika Maseczka w płachcie Before Interview

To moja kolejna maska w płachcie Holika Holika, z której nie jestem zadowolona. Ta nie zrobiła właściwie nic. Ani nie nawilżyła mi skóry, ani nie wygładziła. Chyba sobie odpuszczę już ich maski. 

Cena: ok. 10zł
Gdzie kupiłam: drogeria Lila Róż we Wrocławiu
Skład: Water, Glycerin, Alcohol, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Carbomer, Triethanolamine, Allantoin, Disodium EDTA, Fragrance, Sodium Hyaluronate, Trehalose, Ilex Paraguariensis Leaf Extract, Punica Granatum Fruit Extract, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Spinacia Oleracea (Spinach) Leaf Extract

bielenda-maseczka-peel-off-zielona-herbata

Bielenda Maseczka Peel-off Zielona herbata

Ta maseczka za to była bardzo fajna. Porządnie oczyściła skórę, pory były zwężone, twarz była bardziej promienna i mega gładka w dotyku. Miałam kiedyś czarnego Pilatena i ta maska wypada o niebo lepiej. Na plus to, że opakowanie jest w formie 2 złączonych saszetek, dzięki czemu reszta produktu nam nie zasycha w opakowaniu.  

Cena: 4,29zł (cena na opakowaniu jest promocyjna) za 2x5g
Gdzie kupiłam: Super-Pharm
Skład: Aqua, Polyvinyl Alcohol, Alcohol, Glycerin, Polysorbate 20, PEG 40 Hydrogenated Castor Oil, Camellia Sinensis Leaf Extract, Phenoxyethanol, Niacinamide, Sodium Hyaluronate, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Melaleuca Alternifolia Leaf Oil, Ethylhexylglycerin, Xanthan Gum, Potassium, Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, CI 19140, CI 42090, Sodium Chloride

tusz-do-rzes-mystik-warsaw-naturalite

Mystik Warsaw Tusz do rzęs Naturalite

Tusze z Mystik Warsaw kupujemy bez szczoteczki. Możemy ją dokupić osobno, wybierając jeden z 3 wariantów. Całkiem mi się ta opcja podoba, bo możemy dobrać taki model szczoteczki, jaki lubimy, a dodatkowo nie obawiamy się, że ktoś otwierał tusz, żeby zobaczyć szczoteczkę. 
Natomiast, jeśli chodzi o sam tusz, to nie robił nic. Kompletnie nic. Miałam mieć "nieskończenie długie i uroczo zakręcone rzęsy", a jak patrzyłam na siebie w ciągu dnia, to myślałam "o kurde, zapomniałam pomalować rzęsy". Wiecie, ja lubię naturalny efekt, ale nie aż tak. Testowałam go z 2 różnymi szczoteczkami i przy obu efekt był taki sam, a właściwie nie było go ;)

Cena: 20zł za tusz + 4zł za szczoteczkę
Gdzie kupiłam: Kontigo
Skład: Aqua, Styrene (And) Acrylates (And) Ammonium Methacrylate Copolymer, Beeswax, CI 77499, Polyester-5, Paraffin, Berry Wax, Oryza Sativa (Rice) Bran Wax, Cetyl Alcohol, Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax, Steareth-21, Cyclopentasiloxane (And) PEG/PPG-18/18 Dimethicone, Mineral Oil, Glycerin, Potassium Cetyl Phosphate, Magnesium Silicate, Acacia Senegal Gum, Phenoxyethanol (And) Methylparaben (And) Propylparaben (And) DMDM Hydantoin, Prunus Serrulata Flower Extract, Triethanolamine, Hydroxyethylcelluloze, Acrylates/ C10-C30 Alkyl Acrylate Crosspolymer

tusz-do-rzes-affect-exciting-lashes

Affect Tusz do rzęs Exciting Lashes Mascara Volume

Ten tusz z kolei dawał naprawdę bardzo fajny efekt. Pogrubiał rzęsy, nie sklejał ich, nie zostawiał grudek, wydłużał. Ale okropnie mi się osypywał. Z tego co widziałam, sporo osób nie miało tego problemu. Ubolewam, że ja miałam, bo bardzo mi się podobało, jak rzęsy po nim wyglądały. Ale osypywania się już nawet godzinę po nałożeniu wybaczyć nie mogę. 

Cena: 39zł
Skąd mam: pudełko Liferia
Skład: Aqua, Synthetic Beeswax, Paraffin, CI 77499, Acacia Senegal Gum, Stearic Acid,
Triethanolamine, Palimitic Acid, VP/ Eicosene Copolymer, Polybutene, Copernicia
Cerifera Cera, Glyceryl Stearate, Butylene Glycol, Oryza Sativa Cera, Phenoxyethanol,
Ethylhexylglycerin, Hydroxyethylcellulose

tusz-do-rzes-eveline-volumix-fiberlast

 

Eveline Tusz do rzęs Volumix Fiberlast

Tak, tak, kolejny tusz. Zazwyczaj mam jeden, ale jak Affect się nie sprawdzał, to zaczęłam używać Mystika, a jak i on się nie sprawdził, to uznałam, że kupię tusz od Eveline, bo te nigdy mnie nie zawodzą. Tak było i tym razem. Maskara wspaniale wydłużała, pogrubiała i rozdzielała rzęsy, nie osypywała się w ciągu dnia. Jedyne co mogę mu zarzucić, to po ok. 1,5 miesiąca dosyć mocno wysechł i zaczął zostawiać mnóstwo grudek na rzęsach. Dało się je wyczesać, ale było z tym sporo roboty. Ale biorąc pod uwagę cenę tego tuszu, jestem w stanie mu to wybaczyć.
  
Cena:  ok. 15zł
Gdzie kupiłam: drogeria Hebe
Skład: Aqua, Paraffin, Synthetic Beeswax, Copernica Cerifera (Carnauba) Wax, Steareth-20, Potassium Cetyl Phosphate, Steareth-2, Cetyl Alcohol, Alcohol Denat, Jojoba Esters, Phenoxyethanol, Panthenol, Methylpropanediol, Hydroxyethylcellulose, Caprylyl Glycol, Simethicone, Tocopheryl Acetate, Aminomethyl, Propanediol, Tocopherol, CI 77499

I to by było na tyle. A jak Wam poszło zużywanie w tym miesiącu?
Ulubieńcy czerwca 2017

Ulubieńcy czerwca 2017

czarszka, balsam-do-mycia-twarzy, dwuetapowe-oczyszczanie, woda-termalna, uriage, zel-pod-prysznic, kontigo, biolove, mleczko-do-ciala, balsam-do-ciala, pielegnacja, yves-rocher, nawilzanie, lakier-do-paznokci, golden-rose, holograficzny-lakier-do-paznokci

Czas na przedstawienie Wam moich 5 ulubionych produktów z poprzedniego miesiąca. W czerwcu było gorąco i pracowicie, dlatego makijaż ograniczyłam do minimum i dominowały u mnie produkty pielęgnacyjne. 

czarszka, balsam-do-mycia-twarzy, dwuetapowe-oczyszczanie

Czarszka, Aksamitny balsam do mycia twarzy

Moim największym ulubieńcem w tym miesiącu jest balsam od Czarszki. Często się przewijał w jej filmikach i byłam bardzo ciekawa, jak się sprawdza, ale zbyt leniwa, żeby zrobić go sama. Więc kiedy się okazało, że Paulina otwiera swój sklep i to akurat z balsamami myjącymi, wiedziałam, że muszę go mieć. Nie było łatwo go zdobyć, bo kosmetyk schodzi jak świeże bułeczki, ale w końcu mi się udało. I jestem naprawdę zachwycona. Pięknie pachnie, świetnie domywa makijaż. Na pewno pojawi się jego recenzja, ale muszę go jeszcze trochę potestować.

Cena: 60zł (już z wysyłką)
Gdzie kupiłam: czarszka.pl
Skład: Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Olea europaea (Olive) Fruit Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Arnica Montana Infused Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Oil, Citrus Sinensis (Sweet Orange) Oil, Citrus Nobilis (Mandarin) Oil

woda-termalna, uriage

Uriage, Eau Thermale, Woda termalna

Niezastąpiona w czasie upałów. Ciągle się nią psikam, żeby się schłodzić. Łagodzi tez wszelkie podrażnienia. Podoba mi się w niej jeszcze króciutki skład i atomizer, który rozpyla drobną mgiełkę, więc nie niszczy mi makijażu.

Cena: obecnie w promocji w Super-Pharm za 22zzł, normalnie ok. 27zł 
Gdzie kupiłam: Super-Pharm
Skład: Aqua, Nitrogen

zel-pod-prysznic, kontigo, biolove

Biolove, Żel pod prysznic Borówka

Nie jestem zbyt wymagająca, jeśli chodzi o żele pod prysznic. Zależy mi głównie na tym, żeby nie wysuszały mi skóry i ładnie pachniały. Zazwyczaj też nie wzbudzają we mnie większych emocji, ale czasami zdarzają się takie, które podbijają moje serce. I tak było tym razem. Żel z Biolove pachnie cudnie, słodko, ale nie mdląco, lekko orzeźwiająco. Na dodatek delikatnie nawilża skórę. Nie zawiera też SLSów, parabenów, PEGów, silikonów i barwników Na pewno wrócę do niego jeszcze nie raz. 

Cena: 14,99zł
Gdzie kupiłam: Kontigo
Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Glycerin, Panthenol, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Parfum, Benzyl Alcohol, Citric Acid, Dehydroacetic Acid

mleczko-do-ciala, balsam-do-ciala, pielegnacja, yves-rocher, nawilzanie

Yves Rocher, Energizujące mleczko do ciała Mango & kolendra

O tym mleczku pisałam Wam niedawno, więc tylko krótko przypomnę, za co się lubimy - za lekką konsystencję w sam raz na lato, dobre nawilżenie i przepiękny zapach.

Cena: 15,90 za 200ml
Gdzie kupiłam: stacjonarnie w Yves Rocher
Skład: Aqua, Glycerin, Coco-Caprylate/Caprate, Stearyl Alcohol, Polyglyceryl-3 Dicitrate/Stearate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond Oil), Dimethicone, Carbomer, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Ethylhexylglycerin, Parfum, Sodium Benzoate, Xanthan Gum, Tetrasodium EDTA, Limonene, Methylpropanediol, Mangifera Indica Mango (Fruit) Extract, Sodium Hydroxide, Linalool, Tocopherol, CI 15985 (Yellow 6), CI 19140 (Yellow 5) 
lakier-do-paznokci, golden-rose, holograficzny-lakier-do-paznokci

Golden Rose, Holographic Nail Colour, Holograficzny lakier do paznokci

W holograficznych lakierach zakochałam się, jak tylko je zobaczyłam. Zdecydowałam się na kolor 02, ale na pewno kupię jeszcze jakiś, bo wyglądają naprawdę przepięknie na paznokciach (TU go widać). Utrzymuje się przyzwoicie - 4 dni.

Cena: 19,99zł
Gdzie kupiłam: stoisko Golden Rose

Jakie produkty zachwyciły Was w czerwcu?
Ulubieńcy kwietnia 2017

Ulubieńcy kwietnia 2017

Skarpetki złuszczające Lirene, Żel pod prysznic Morela & Rozmaryn Yves Rocher, Peeling do twarzy 3w1 Evree, Serum Mokosh, Pomadka Kobo

Uwielbiam podczytywać posty z ulubieńcami, dlatego postanowiłam, że taka seria będzie i u mnie. Chcę Wam tu pokazywać takie prawdziwe perełki, które zachwyciły mnie w danym miesiącu. Jak widzicie dużo tego nie ma, ale liczy się jakość, a nie ilość. 

Żel pod prysznic Morela & Rozmaryn Yves Rocher, Serum do twarzy Mokosh pomarańcza

Yves Rocher Energizujący żel do ciała Morela & Rozmaryn

Jest to żel z tegorocznej letniej edycji limitowanej i pachnie po prostu obłędnie. Używanie go to prawdziwa przyjemność. Nie wysusza skóry, ale też jej nie nawilża. To mi akurat nie przeszkadza, bo nie oczekuję od żelu pod prysznic nawilżenia. Ma mi po prostu sprawiać frajdę w czasie kąpieli, a ten zdecydowanie to robi.

Cena: 16,90zł za 400ml
Gdzie kupiłam: stacjonarnie w Yves Rocher

Skład: Aqua, Ammonium Lauryl Sulfate, Decyl Glucoside, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Parfum, Cocamidopropyl Betaine, Citric Acid, Sodium Benzoate, Sodium Chloride, Glycerin, Tetrasodium EDTA, Cocamide Mipa, Limonene, Salicylic Acid, Methylpropanediol, Prunus Armeniaca (Apricot) Fruit Extract, Denatonium Benzoate, CI 14700 (RED4), CI 19140 (YELLOW5)

Mokosh Ujędrniające serum - Pomarańcza

Kocham je. Nie będę zbytnio wchodziła w szczegóły, bo na pewno napiszę recenzję tego serum. Teraz powiem tylko, że poprawiło mi stan cery, pięknie nawilża, a do tego bosko pachnie. Nie widzę w nim żadnych minusów.

Cena: 69zł za 12ml
Skąd mam: pudełko beGlossy Najlepsze Kosmetyki

Skład: Argania Spinosa Kernel Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Oeonthera Biennis (Evening Primrose) Seed Oil, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract, Opuntia Ficus-Indica Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis Oil, Melaleuca Alternifolia Leaf Oil, Limonene, Linalool, Citral 
 

Skarpetki złuszczające Lirene, Peeling do twarzy 3w1 Evree

Lirene Skarpetki złuszczające

Używałam już różnych skarpetek złuszczających, m.in. L'Biotici, ale te są najlepsze. Same skarpetki są wygodne, bo wielkość otworu,  przez który wkładamy stopy, zależy od nas, więc nie ma opcji, że spadną nam, jak idziemy włożyć skarpetki bawełniane (non stop zapominam przygotować je sobie wcześniej :D). Szybko zaczynają złuszczać i jest to naprawdę porządne schodzenie naskórka, który dosłownie odchodzi płatami. A na dodatek skóra jest też nawilżona. Z przyjemnością jeszcze wrócę do tych skarpetek.

Cena: ok.16zł
Gdzie kupiłam: Rossmann

Skład: Alcohol Denat., Aqua, Lactic Acid, Urea, Isopropyl Alcohol, Glycolic Acid, Propylene Glycol, Betaine, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Acer Saccharum (Sugar Marple) Extract, Vaccinium Myrtillus Fruit/Leaf Extract, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Extract, Aspalathus Linearis Extract Imperata Cylindrica Root Extrax5, Honey Extract, Rosa Canina Fruit Oil, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Hydroxyethylcellulose, Sodium Citrate, Salicylic Acid, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Menthol, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Disodium EDTA, Parfum

Evree Peeling do twarzy 3w1

O peelingu tym przeczytałam na blogu Chocolade i jak zobaczyłam go w SuperPharmie, postanowiłam go kupić i przetestować. Długo szukałam peelingu mechanicznego, który będzie w miarę delikatnym zdzierakiem. Najczęściej trafiałam na żel z drobinkami, które co najwyżej masowały mi buzię. Gdy pierwszy raz wycisnęłam ten peeling z tubki i nie zobaczyłam ani jednej drobinki, uznałam, że to bubel. Dopóki go nie użyłam. O dziwo poczułam porządne oczyszczenie. Drobinki w nim zawarte to mega malutkie cząsteczki, ale zdzierają naprawdę dobrze. Nie używałam go jeszcze w innych rolach (peeling enzymatyczny i maseczka), ale już wiem, że mega go lubię i polecam.

Cena: ok.12zł
Gdzie kupiłam: SuperPharm

Skład: Aqua/Water, Kaolin, Aluminium Oxide, Glycerin, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Propylene Glycol, Bacillus Ferment, Urea, Hydroxyethyl Acrylate/ Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Argania Spinosa Kernel Oil, Avocado (Persea Gratissima) Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Panthenol, Disodium EDTA, Parfum, Benzyl Salicylate, Limonene. 

Kobo Matte Liquid Lipstick, Matowa pomadka Kobo

Kobo Matte Liquid Lipstick

Od razu ustalmy jedną rzecz. Ta pomadka ani trochę nie sprawdza się, jako matowa szminka w płynie. Natomiast jako błyszczyk jest świetna. Ładnie wygląda na ustach, nie klei się do włosów i ma fajny kolor (mój to 405 passiflora tea). Akurat jak ją kupiłam, miałam zamiar poszukać jakiegoś błyszczyka, żeby mieć odskocznię od matów. Zazwyczaj mam z tym problem, bo większość błyszczyków jest mocno klejąca i bardzo mocno błyszczy (albo posiada drobinki, czego już w ogóle nie cierpię). A ta pomadka daje mi wszystko to, czego potrzebuję - lekki błysk, przyzwoitą trwałość na ustach (jak na błyszczyk) i komfort noszenia. 

Cena: 14,99zł
Gdzie kupiłam: Drogeria Natura

Znacie któryś z tych produktów? Co Wy polubiliście w tym miesiącu?
Liferia marzec 2017

Liferia marzec 2017

We wtorek dotarło moje marcowe pudełko Liferia (już trzecie), więc pomyślałam, że opiszę Wam zawartość i opowiem trochę ogólnie o subskrypcji.

Zacznijmy od tego, co przyszło:


Z kosmetyków pełnowymiarowych w boxie znalazły się tonik wiesiołkowy firmy Naturalis i płyn micelarny od Balneo Kosmetyki. Oba produkty wyprodukowano w Polsce. Tonik jest bezalkoholowy i nie zawiera parabenów, nadaje się do skóry wrażliwej. Zawiera olej wiesiołkowy, olej awokado, olej arganowy, ekstrakt z aloesu, witamię E i alantoinę, dzięki czemu ma naszą skórę doskonale oczyszczać, odświeżać, tonizować i nawilżać.

Cena: 15zł za 200ml
Skład: Aqua, Hydrogenated Castor Oil, Propylene Glycol, Sorbitol, Phenoxyethanol, Aloe Arborescens Leaf Extract, Parfum, Allantoin, Benzoic Acid, Tocopheryl Acetate, Dehydroacetic Acid, Disodium EDTA, Oenothera Biennis Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Persea Gratissima Oil.

Natomiast płyn micelarny jest szczególnie zalecany dla skóry wrażliwej, odwodnionej i skłonnej do alergii. Zawiera wyciąg z kaktusa, d-pantenol i wodę oczarową, On także skutecznie oczyszcza i tonizuje skórę, usuwa makijaż i zanieczyszczenia, odświeża i rozświetla cerę, wygładza i głęboko nawilża, łagodzi podrażnienia i zaczerwienia.
Jednym słowem dostajemy dwa fajne kosmetyki, ale bardzo do siebie podobne, co dla mnie jest trochę na minus.

Cena: 29zł za 250ml
Skład: Aqua, Propylene Glycol, Glycerin, Hamamelic Virginiana Leaf Water, Sodium Cocoamphoacetate, Poloxamer 184, Diazolidinyl Urea, Panthenol, Lactic Acid, Allantoin, Opuntia Ficus-Indica Extract, Iodopropynyl Butylcarbamate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Disodium EDTA, Parfum, BHT.

Jak widzicie, na ostatnim miejscu występuje BHT - jest to środek konserwujący. Jest mocno kontrowersyjnym składnikiem, dlatego że może powodować uszkodzenia niektórych narządów np. nerek czy tarczycy, a także pokrzywkę, zapalenie śluzówki nosa czy astmę. O uszkodzenie narządów przy takim stężeniu bym się nie martwiła, ale jeśli macie bardzo wrażliwą skórę, to lepiej uważajcie z jego używaniem. 


W pudełku znaleźliśmy też po raz pierwszy jakieś akcesorium – pęsetkę angielskiej firmy The Vintage Cosmetic. Mogliśmy trafić na dwa kolory: rose gold i różową. Chyba jako jedyna na fanpage napisałam, że chcę różową, a trafiłam oczywiście na rose gold ;) Ale też jest ładna. I wydaje się naprawdę fajna. Kilka razy już je oglądałam w TK Maxxie, bo moja pęseta z Sephory jest już stara i wysłużona, więc cieszę się, że trafiła do pudełka.

Cena: ok. 40zł (chociaż wydaje mi się, że w TK Maxxie są po 20zł)

Dostaliśmy też miniaturkę nawilżającego kremu do twarzy na dzień marki Ahava. Firma ta pochodzi z Izraela i tworzy produkty zawierające składniki aktywne z Morza Martwego. Krem ten przeznaczony jest dla skóry normalnej – tłustej, nadaje się dla cery wrażliwej. Zawiera witaminę E, aloes oraz kompleks Osmoter. Ogólnie krem mi się podoba, ale szkoda, że to moje 3 pudełko i w każdym był krem do twarzy, bo nie nadążam ze zużywaniem.

Cena: ok. 40zł za 15ml
Skład: Aqua (Mineral Spring Water), Ethylhexyl Palmitate, Isopropylmyristate, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Propanediol(Corn derived Glycol), Alanine & Creatine & Glycerin & Glycine & Magnesium Aspartate & Saccharide Hydrolysate & Urea, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Peg-40 Stearate, Sorbitan Tristearate, Caprylyl Glycol & Chlorphenesin & Phenoxyethanol, Maris Sal (Dead Sea Water), Aloe Barbadensis Leaf Juice, Dimethicone, Allantoin, Parfum (Fragrance), Tocopherol (Vitamin E), Butylphenyl Methylpropional, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Linalool

Najbardziej luksusowym kosmetykiem z tego boxa jest żel pod prysznic marki Apple & Bears pochodzącej z Anglii. Można było trafić na jeden z 4 wariantów zapachowych: bergamotka & zielona herbata, granat & aloe vera, grejpfrut & wodorosty, miód & konopie. Do mnie trafił granat & aloe vera. Produkt nadaje się dla wegan, posiada certyfikat ECOCERT. Nie zawiera alkoholu, parabenów ani SLSów. Muszę przyznać, że jestem naprawdę ciekawa, czy ten rzekomo luksusowy żel pod prysznic mnie zachwyci.

Cena: ok. 21zł za 50ml
Skład: Aqua (Water), Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder*, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Sodium Cocoamphoacetate, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Sodium Chloride, Decyl Glucoside, Sodium Benzoate, Parfum (Fragrance), Citric Acid, Potassium Sorbate, Punica Granatum Juice Extract*, Tocopherol, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Ascorbic Acid, Cananga Odorata Macrophylla Flower Extract, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil Expressed, Juniperus Mexicana Wood Oil, Amyl Cinnamal, Linalool 


Jak już mogliście zauważyć Liferia stawia na produkty z całego świata, które nie są u nas dostępne w każdej drogerii. Dla mnie to duży plus i właśnie dlatego zdecydowałam się na subskrypcję. W boxach innych firm nie podobało mi się, że często dorzucane były do nich produkty bardzo znanych marek, a ja miałam ochotę potestować coś, co nie jest dostępne na wyciągnięcie ręki.
Pudełko w miesięcznej subskrypcji kosztuje 59zł z przesyłką, więc nie jest to wygórowana cena jak za taką zawartość.

Ogólnie wszystko zapowiadało się mega fajnie, ale niestety nie było tylko kolorowo. Moja przygoda z Liferią zaczęła się od problemów z systemem, które ciągnęły się przez pierwsze 2 miesiące – najpierw mimo pobrania pieniędzy, nie miałam subskrypcji w systemie, później nie pobierało mi pieniędzy z konta. Na szczęście obsługa zachowała się profesjonalnie i rozwiązała ten problem. Jedyne co to pamiętajcie, żeby pisać do nich na facebooku. Mają jakieś problemy z mejlami i nie zawsze do nich dochodzą wiadomości.

Jak już problemy z systemem się skończyły i przyszedł marzec czekaliśmy bardzo, bardzo długo na jakiekolwiek podpowiedzi co do produktów lub informacje o wysyłce. Pierwsze były bodajże na początku kwietnia. Firma w końcu wyjaśniła, że mają jakieś problemy z dostawami, ale dla mnie minusem jest to, że nie poinformowali o tym wcześniej. Ujawnili też 4 produkty z 5, co nie spodobało mi się, bo lubię element niespodzianki jeśli chodzi o boxy. W końcu 7 kwietnia poinformowano nas, że wysyłka rozpocznie się w poniedziałek i do środy wszystkie pudełka zostaną wysłane. Niestety moje pudełko zostało wysłane dopiero w czwartek wieczorem, więc dotarło 2 dni temu. Zdenerwowało mnie to, bo drugi raz z rzędu dostałam pudełko ponad tydzień po innych subskrybentach,a dla mnie nie o to w takich zabawach chodzi. Fakt faktem w obydwu przypadkach dostałam za to dodatkowy kosmetyk. Miałam rezygnować z subskrypcji, ale postanowiłam dać firmie jeszcze jedną szansę. Z jednej strony denerwują mnie ciągłe problemy z systemem i opóźnienia, z drugiej zawartość jest naprawdę fajna, a panie są sympatyczne i się starają. Mam nadzieję, że kwietniowe pudełka zostaną wysłane maksymalnie w pierwszym tygodniu maja i tym razem nie ujawnią prawie całej zawartości.

Miałyście kiedyś styczność z Liferią lub innymi boxami? Jakie jeszcze polecacie?

Copyright © 2014 Mru - Moje rozmaitości urodowe , Blogger