Liferia Bon Voyage sierpień 2017

Liferia Bon Voyage sierpień 2017

liferia-bon-voyage, sierpniowa-liferia, box-kosmetyczny, box-subskrypcyjny, pudelko-kosmetyczne

Tak, tak, dobrze czytacie. Mam Wam do pokazania pudełko sierpniowe, a nie lipcowe. Zespół Liferii postanowił uporządkować nazewnictwo pudełek i pominął lipcowe. Moim zdaniem dobrze zrobili. Natomiast nie ukrywam, że kiedy ogłosili to pod koniec lipca, to liczyłam, że przesyłka przyjdzie do nas w pierwszej połowie miesiąca, a nie znowu pod koniec. Ale grunt, że doszło w sierpniu ;)
Zanim przejdziemy do zawartości, to wspomnę Wam jeszcze, że tym razem kosmetyki były tak duże, że nie zmieściły się w pudełku. Wszystkie produkty są pełnowymiarowe.

liferia-bon-voyage, sierpniowa-liferia, box-kosmetyczny, box-subskrypcyjny, pudelko-kosmetyczne, figs-and-rouge, krem-cc-, avance-ideal-equilibre-cc-cream

Figs & Rouge, Krem CC, Anglia

Markę Figs&Rouge miałam okazję poznać, dzięki pudełkom Liferia, bo dostaliśmy już serum ujędrniające do ciała. Krem CC powinien nam zapewniać nawilżenie, przyspieszyć proces produkcji kolagenu, dopasować się do koloru skóry i wyrównać jej koloryt. Wszystko fajnie brzmi, ale produkt dostaliśmy w kolorze 02 Ideal Peach, który jest ciemny, a na dodatek jeszcze ciemnieje. Wypróbowałam go na twarzy i wyglądałam jak mulatka. Szczerze mówiąc, nie wiem, co z nim zrobić, bo nie znam nikogo, komu tak ciemny kolor by pasował. 

Cena: 112zł za 50ml
Skład: Aqua (Water), Paraffinum Liquidum, Propylene Glycol, Talc, Stearic Acid, Glycol Montanate, Pvp. Lanolin Alcohol, Triethanolamine, Cetyl Alcohol, Dimethicone, Phenoxyethanol, Octyldodecanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Hyaluronate, Lecithin, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Retinyl Palmitate, Caprylic/Capric Triglyceride, Citric Acid, CI 77499, CI 77491, CI 77492, CI 77891.

liferia-bon-voyage, sierpniowa-liferia, box-kosmetyczny, box-subskrypcyjny, pudelko-kosmetyczne, sanase, maseczka-do-twarzy

Sanase, Morelowa maseczka do twarzy, Hiszpania

Kolejnym produktem jest maseczka do twarzy. Kosmetyk ma nawilżyć, poprawić elastyczność i wyrównać koloryt skóry. Ogólnie maski uwielbiam i zawsze się z nich cieszę. Na dodatek ta kosztuje całkiem sporo, bo aż 38zł za 10ml, więc jestem bardzo ciekawa, czy cena będzie adekwatna do działania.

Cena: 38zł za 10ml
Skład: Aqua (Water), Glycerin, Kaolin, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Dimethicone, Titanium Dioxide, C10-18 Triglycerides, PEG-75 Stearate, Prunus Armeniaca Seed Powder, Steareth-20, Ceteth-20, Caprylyl Glycol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Xanthan Gum, Triethanolamine, BHT, Calendula Officinalis Flower Extract, Fucus Vesiculosus Extract, Panax Ginseng Root Extract, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Hexyl Cinnamal, Limonene, Amyl Cinnamal, Parfum (Fragrance)

liferia-bon-voyage, sierpniowa-liferia, box-kosmetyczny, box-subskrypcyjny, pudelko-kosmetyczne, jantar, pielegnacja-wlosow, kuracja-na-goraco

Jantar, Kuracja do włosów na gorąco, Polska

To najtańszy produkt z tego pudełka, ale moim zdaniem najlepszy. W skład kuracji wchodzą szampon nawilżający, który ma przywrócić włosom witalność i sprężystość, maska olejowa, która ma zregenerować włosy, balsam wygładzający odpowiedzialny za nadanie włosom gładkości i czepek, który ułatwia wnikanie substancji aktywnych. 

Cena: 7zł za 15ml szamponu, 17ml maski, 5ml balsamu i czepek
Skład szamponu: Silicone Quaternium-22, Polyglyceryl-3 Caprate, Dipropylene Glycol, Aqua (Water),Sodium Laureth Sulfate,Urea,Cocamidopropyl Betaine,Sodium Chloride,Propylene Glycol, Amber Extract*, Inulin*,Soluble Collagen,Panthenol,Sodium Cocoamphoacetate,Silicone Quaternium-22, Polyglyceryl-3 Caprate, Dipropylene Glycol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate,Polyquaternium-10,Disodium EDTA,Lactic Acid,Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone
Skład maski: Aqua (Water),Cyclopentasiloxane,Persea Gratissima (Avocado) Oil*,Cetearyl Alcohol*,Cocos Nucifera (Coconut) Oil*,Glycerin*,Behentrimonium Chloride,Hydrolyzed Silk,Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*,Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil*,Starch Hydroxypropyltrimonium Chloride, Urea, Propylene Glycol, Amber Extract*,Tocopheryl Acetate,Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Sodium Lactate, Lactic Acid, Sodium Chloride, Sodium Benzoate,Dimethiconol,Hydroxyethylcellulose.Parfum (Fragrance), Limonene
Skład balsamu: Aqua (Water), Cetyl Alcohol*,Behentrimonium Chloride,Glycerin*,Propylene Glycol, Equisetum Arvense (Horsetail) Herb Extract*,Cetearyl Alcohol*, Stearalkonium Chloride, PEG-20 Stearate,Inulin*,Hydrolyzed Keratin,Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Starch,Panthenol,Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane,Cetrimonium Chloride,Propylene Glycol, Diazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamate,Hydroxyethylcellulose,Disodium EDTA,Parfum (Fragrance)


liferia-bon-voyage, sierpniowa-liferia, box-kosmetyczny, box-subskrypcyjny, pudelko-kosmetyczne, beauty-droplet, gabka-do-makijazu


Beauty Droplet, Profesjonalna gąbka do makijażu, Hiszpania

Gąbka przeznaczona jest do nakładania podkładu, pudru, korektora i różu. Zbudowana jest z włókien antybakteryjnych. Można używać jej zarówno na sucho, jak i na mokro (z produktami kremowymi). Całkiem fajny gadżet. Jestem ciekawa, czy takie płaskie jajo sprawdzi się równie dobrze, jak Blend It.

Cena: 25zł

liferia-bon-voyage, sierpniowa-liferia, box-kosmetyczny, box-subskrypcyjny, pudelko-kosmetyczne, termissa, balsam-antycellulitowy

Termissa, Wyszczuplający balsam antycellulitowy, Polska

Liferia dba o to, żebyśmy nie mieli cellulitu. W majowym pudełku było serum antycellulitowe Figs&Rouge, a teraz mamy ten balsam. Inny balsam do ciała też całkiem niedawno (w kwietniu) był, więc dla mnie za dużo takich produktów na raz. Z marką Termissa niezbyt się polubiłam, bo ich woda termalna (która też była w Liferii) podrażniła mnie, a u mnie się to zdarza naprawdę rzadko. Zobaczymy, jak będzie z tym balsamem, o ile go komuś nie oddam. A co on ma w ogóle robić? Nawilżyć, odżywić skórę, zredukować tkankę tłuszczową, zwiększyć jędrność, przyspieszyć metabolizm i zmniejszyć obrzęki.

Cena: 38zł za 250ml
Skład: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Isopropyl Palmitate, Lanolin, Olive (Olea Europaea) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Hydroxyethyl Acrylate (and) Sodium Acryloyl Dimethyl Taurate Copolymer, Argania Spinosa Kernel Oil*, Caffe Arabica Seed Extract, Cera Alba, Cetyl Alcohol, Ethyl Linoleate, Ethyl Oleate, Ethyl Linolate, Ethyl Palmitate, Ethyl Stearate, Ruscus Aculeatus Root Extract, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Propanediol, Ruscus Aculeatus Root Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Extract, Solidago Virgaurea (Goldenrod) Extract, Astragalus Membranaceus Root Extract, Allantoin, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid (and) Citric Acid, Urea, D-Panthenol, Lactic Acid

liferia-bon-voyage, sierpniowa-liferia, box-kosmetyczny, box-subskrypcyjny, pudelko-kosmetyczne

W tym pudełku znaleźliśmy także ilustrację, którą widzicie na pierwszym zdjęciu. Bardzo mi się podoba, powieszę ją sobie gdzieś w pokoju. A poza tym, dostaliśmy też 2 próbki - szamponu przeci wypadaniu włosów Radical Med i kremu odżywczego z olejkiem arganowym Farmony. 


liferia-bon-voyage, sierpniowa-liferia, box-kosmetyczny, box-subskrypcyjny, pudelko-kosmetyczne


Sama nie wiem, jak podsumować to pudełko. Krem CC to dla mnie porażka ze względu na kolor. I naprawdę nie chodzi tylko o to, że nie pasuje mi, ale uważam, że praktycznie nikomu nie będzie pasował. Szczególnie, że wakacje się już prawie skończyły, więc nawet urlopowa opalenizna nie uratuje sytuacji. Z balsamu też jestem niezbyt zadowolona, bo to praktycznie 3 z rzędu (w kwietniu, maju były, w czerwcu mieliśmy przerwę od balsamów), a ja nie lubię, jak co chwila powtarzają się produkty. Reszta jest fajna, ale maska i kuracja na gorąco to w sumie produkty na raz. No trochę słabe dla mnie to pudełko. 

A Wy co uważacie?
Yves Rocher Peeling roślinny do ciała z pudrem z pestek moreli

Yves Rocher Peeling roślinny do ciała z pudrem z pestek moreli

pielegnacja-ciala, peeling-do-ciala

Jednym z moich pierwszych zakupów w Yves Rocher był właśnie ten peeling do ciała z pudrem z pestek moreli. Był na jakiejś super promocji, zapach mi się bardzo spodobał, kosmetyk zawiera ponad 92% składników pochodzenia naturalnego. Zapowiadał się świetnie, więc postanowiłam go wypróbować.

pielegnacja-ciala, peeling-do-ciala

Kosmetyk znajduje się w tubce zamykanej na klik. Konsystencja jest dosyć rzadka, ale nie mam żadnych problemów z nałożeniem produktu na ciało. Jak widzicie, w peelingu jest zawartych mnóstwo drobinek - jest to w 100% pochodzenia roślinnego puder z pestek moreli.
Zapach jest bardzo przyjemny, moim zdaniem morelowy, ale lekko czuć zioła. Wydajność też jest w porządku.

pielegnacja-ciala, peeling-do-ciala

Drobinki zawarte w tym peelingu może i są malutkie, ale zdzierają naprawdę porządnie. Szczególnie jeżeli aplikujemy kosmetyk na sucho. Mimo tego ani trochę nie podrażnia. Skóra po użyciu jest gładka, produkt nie pozostawia żadnego filmu. Nie nawilża (producent tego nie obiecuje), ale też nie wysusza skóry. Jestem z niego zadowolona i na pewno do niego jeszcze wrócę.

Cena: 33zł za 150ml (ale to Yves Rocher, więc i tak kupicie go w jakiejś promocji ;))
Gdzie kupiłam: stacjonarnie w Yves Rocher

Skład: Aqua/Water/Eau, Glycerin, Prunus Armeniaca (Apricot) Seed Powder, Methylpropanediol, Alcohol, Laureth-10, Centaurea Cyanus Flower Water, Agave Tequikana Leaf Extract, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Phenoxyethanol, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Shell Powder, Perfum / Fragrance, Sodium Hydroxide,Tetrasodium Edta, Limonene, Sigesbeckia Orientalis Extract, Acacia Senegal Gum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid

Znacie ten produkt? Polecacie jakieś inne fajne peelingi?
Jak ułatwić sobie mycie pędzli?

Jak ułatwić sobie mycie pędzli?

jak-myc-pedzle, czyszczenie-pedzli, brushegg, plytka-do-czyszczenia-pedzli, for-your-beauty, gabka-do-czyszczenia-pedzli

Nie lubię myć pędzli. Strasznie mnie to nudzi, ale nie wyobrażam sobie, żeby malować się brudnymi pędzlami, więc wiecznie szukam sposobów na usprawnienie tego procesu.

Na samym początku myłam pędzle na dłoni - wylewałam trochę szamponu na rękę i okrężnymi ruchami czyściłam pędzel. Ale takie pocieranie o dłoń trochę trwa, a ja pędzli mam ok. 30, więc zależało mi, żeby cały proces zajmował mi jak najmniej czasu.

jak-myc-pedzle, czyszczenie-pedzli, brushegg

Brushegg

Dlatego kiedy zobaczyłam, że są różne gadżety do mycia pędzli, postanowiłam je wypróbować. Zaczęłam od Brushegga. Wygląda jak połówka jajka, którą nakładamy na 2 palce. Składa się z 2 obszarów - na górze mamy wypustki, które są przeznaczone do mycia małych pędzli okrężnymi ruchami, a poniżej rowki, na których myjemy duże pędzle posuwistymi ruchami. Nie ukrywam, że nie zawsze się do tego stosowałam i myłam jak mi wygodnie. Ale muszę przyznać, że mycie z pomocą Brushegga bardzo usprawniało proces. Wystarczało dosłownie kilka ruchów, żeby nawet pędzel do podkładu był czysty.

jak-myc-pedzle, czyszczenie-pedzli, brushegg

Bardzo polubiłam Brushegga, ale ma on też kilka wad. Po pierwsze, dla mnie jest trochę za mały i wolałabym, żeby ta górna część była trochę większa, bo wygodniej mi się na niej myje. Rowki są dla mnie lepsze do wypłukiwania pędzli z szamponu. Po drugie, Brushegg trochę się wbija w palce. Tego nie czuć, jak myjemy na raz 1-2 pędzle, ale już przy myciu kilkunastu potrafi sprawiać dyskomfort. A nie można położyć go na dnie umywalki, mnie się też niewygodnie trzymało go od zewnątrz.

jak-myc-pedzle, czyszczenie-pedzli, plytka-do-czyszczenia-pedzli, for-your-beauty

Płytka For Your Beauty

Przy jednej z wizyt w Rossmannie wpadła mi w oko płytka do mycia pędzli For Your Beauty. Uznałam, że jest po prostu idealna. Większa niż Brushegg, ma więcej wypustek, można ją położyć samą i wygodniej się ją trzyma. Jak widzicie, ma 3 powierzchnie do czyszczenia - duże wypustki przeznaczone do ogólnego mycia, mniejsze do dokładniejszego doczyszczania i rowki do wypłukiwania pędzli. Dodatkowo ma jeszcze 2 wgłębienia z rowkami, które służą do odsączania włosia z nadmiaru wody. Ich akurat nigdy nie używam. Wolę sama delikatnie wycisnąć pędzel, a następnie odsączyć wodę ręcznikiem.

jak-myc-pedzle, czyszczenie-pedzli, plytka-do-czyszczenia-pedzli, for-your-beauty

Jeśli chodzi o czyszczenie pędzli, to jest ono tak samo szybkie zarówno w przypadku Brushegga, jak i płytki For Your Beauty. Dla mnie ta druga jest po prostu wygodniejsza.

Jak widzieliście na pierwszym zdjęciu, do mycia pędzli używam szamponu dla dzieci Johnson's Baby. Stosuję go już od kilku lat i nigdy nie zrobił krzywdy żadnemu z moich pędzli i bez problemu doczyszcza nawet zaschnięty podkład. Bardzo lubię go za to, że ma pompkę, co też usprawnia mi mycie.

O czym należy pamiętać przy myciu pędzli

Uznałam, że nie mogę pisać o myciu pędzli i nie wspomnieć o dwoch bardzo istotnych kwestiach. Po pierwsze, zawsze czyścimy pędzle włosiem w dół, mocząc tylko włosie. Dzięki temu unikamy dostania się wody do skuwki i rozklejenia się pędzla. Po drugie, pędzle suszymy albo pionowo na stojaku włosiem w dół, albo poziomo tak, żeby włosie wystawało poza stół/blat, żeby się nie odkształciło w trakcie suszenia.

jak-myc-pedzle, czyszczenie-pedzli, gabka-do-czyszczenia-pedzli

Sephora Gąbka do czyszczenia pędzelków

Na sam koniec wspomnę Wam o jeszcze jednym gadżecie. Jak macie po jednym pędzlu z danego rodzaju, na pewno zdarzyło Wam się w trakcie malowania oczu, że wybrudziliście pędzel w ciemnym cieniu, a chcielibyście jeszcze nałożyć jasny. I tu z pomocą przychodzi gąbeczka z Sephory. Wystarczy wyczyścić o nią pędzel (wystarczą 2 potarcia) i możecie wracać do malowania. Oczywiście można też pocierać pędzel chociażby o rękę, żeby ściągnąć pigment, ale gąbka doczyszcza go dużo szybciej, więc jeśli się akurat spieszycie, to jest jak znalazł. Można ją umyć wodą z mydłem, więc posłuży nam kilka lat.

Znacie któryś z tych produktów? Uważacie je za zbędne gadżety, czy lubicie tak jak ja?
Cosnature Odżywka z dziką różą i odżywka z awokado i migdałami - która lepsza?

Cosnature Odżywka z dziką różą i odżywka z awokado i migdałami - która lepsza?

pielegnacja-wlosow, regenerujaca-odzywka-z-awokado-i-migdalami, nawilzajaca-odzywka-z-dzika-roza

Jakiś czas temu dostałam od koleżanki 2 odżywki z Cosnature, które kupiła mi w Niemczech. Bardzo się ucieszyłam, bo jak już Wam pisałam z maską z tej firmy się polubiłam i byłam ciekawa, jak sprawdzą się odżywki. Dodatkowo ciekawi mnie Cosnature, bo ich produkty są naturalne, nie testowane na zwierzętach, wegańskie, a na dodatek nie kosztują dużo. Same plusy.

W moje ręce trafiła regenerująca odżywka z awokado i migdałami (z tej samej serii co maska, którą miałam) i nawilżająca odżywka z dziką różą.

pielegnacja-wlosow, regenerujaca-odzywka-z-awokado-i-migdalami, nawilzajaca-odzywka-z-dzika-roza

Oba kosmetyki znajdują się w standardowej tubce, aplikacja nie sprawia żadnego problemu. Konsystencja jest identyczna - gęsta, kremowa, dobrze trzyma się na włosach. Zapach też jest bardzo podobny, ale wersja z dziką różą pachnie troszkę bardziej świeżo. Odżywki są wydajne, bo wystarczy niewielka ich ilość - opakowanie starczy spokojnie na kilka miesięcy używania (myję głowę co 2-3 dni).

Zanim przejdziemy do działania, kilka słów na temat moich włosów. Kilka lat dzień w dzień prostowałam włosy, a na dodatek je farbowałam i one jeszcze do siebie po tym dochodzą. Są falowane, puszące się, przesuszone i łamliwe.

pielegnacja-wlosow, regenerujaca-odzywka-z-awokado-i-migdalami

Odżywka regenerująca z awokado i migdałami jest przeznaczona do włosów suchych, farbowanych, delikatnych i zniszczonych. Czyli coś w sam raz dla mnie. Spisuje się całkiem nieźle - włosy po użyciu są nawilżone, ładniej się układają, mniej puszą.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Helianthus Annuus Seed Oil, Glyceryl Stearate, Lecithin, Sodium Cetearyl Sulfate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil,  Persea Gratissima Oil,  PCA Glyceryl Oleate, Olus Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Hydrolyzed Sweet Almond Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Xanthan Gum, Citric Acid, Parfum, Linalool, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Limonene, Sodium Benzoate

pielegnacja-wlosow, nawilzajaca-odzywka-z-dzika-roza

Odżywka z dziką różą też jest przeznaczona do włosów suchych i zniszczonych. Jej działanie to prawdziwa petarda. Trzymam ją na włosach ok. 2-3 minut, a efekty są jak po nałożeniu maski na min. 15 minut. Włosy są bardzo miękkie, pięknie się układają, ładnie się falują, są dociążone, wyglądają dużo zdrowiej. Jestem zachwycona tym kosmetykiem i na pewno będę do niego wracać, bo nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam tak zadowolona z odżywki.

Skład:  Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Helianthus Annuus Seed Oil, Glyceryl Stearate, Lecithin, Sodium Cetearyl Sulfate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil,  Vitis Vinifera Seed Oil,  Rosa Canina Fruit Oil, Olus Oil, Hydrolyzed Wheat Protein,, PCA Glyceryl Oleate, Citric Acid, Xanthan Gum, Parfum, Linalool, Geraniol, Citronellol, Limonene, Sodium Benzoate

Cena: 19,99zł, ale jeśli macie możliwość zakupu w Niemczech to polecam, bo koleżanka płaciła ok. 1,5euro
Skąd mam: kupiony w niemieckim Kauflandzie, w Polsce można dostać chyba tylko w sklepach internetowych, bo w Hebe, w którym można dostać produkty tej marki, akurat odżywek nie ma

Miałyście okazję wypróbować te odżywki? Co z tej firmy polecacie?
L'oreal Maska Czysta Glinka Wygładzająca

L'oreal Maska Czysta Glinka Wygładzająca

maska-do-twarzy, pielegnacja-twarzy, oczyszczanie-twarzy, czerwona-glinka, maska-glinkowa

Z maseczkami glinkowymi mam relację typu "love-hate". Z jednej strony uwielbiam je za działanie, ale z drugiej - jak okropnie się je zmywa. Swego czasu nasłuchałam się sporo na temat glinek z L'oreala i o tym, jakie są świetne. Szczególnie czarna (detoksykująca i uwalniająca blask) i czerwona (złuszczająca i zwężająca pory). Miałam okazję testować próbki czarnej i zielonej (oczyszczająco-matującej). Zielona była całkiem spoko, ale o niebo bardziej wolę te z Dermaglinu, a czarna była naprawdę fajna. Natomiast najbardziej interesowała mnie czerwona, bo takiej jeszcze nigdy nie używałam, a z rozszerzonymi porami twardo walczę. Oczywiście długo się nie powstrzymywałam i maseczka wylądowała w mojej łazience.

maska-do-twarzy, pielegnacja-twarzy, oczyszczanie-twarzy, czerwona-glinka, maska-glinkowa

Maseczka znajduje się w szklanym słoiczku, dzięki czemu aplikuje się ją naprawdę wygodnie. Na dodatek ładnie wygląda. Brakuje mi na nim jedynie informacji, ile należy trzymać maseczkę na twarzy. Jest ona oczywiście na papierowym kartoniku, ale zazwyczaj wyrzucam takie opakowania zaraz po zakupie.

Konsystencja jest dosyć gęsta, maska dobrze trzyma się na twarzy. Dodatkowo kosmetyk zawiera drobinki peelingujące (proszek z pestek moreli). Maseczka jest bardzo wydajna. Producent mówi, że starcza na 10 użyć, ale myślę, że starczy mi nawet na 2 razy więcej.

maska-do-twarzy, pielegnacja-twarzy, oczyszczanie-twarzy, czerwona-glinka, maska-glinkowa

Producent zapewnia nas, że dzięki mocy 3 glinek (kaolinu, montmorylonitu, ghassoul) i ekstraktowi z czerwonych alg nasza skóra będzie bardziej miękka i gładsza, niedoskonałości mniej widoczne, pory zwężone, koloryt skóry bardziej ujednolicony i cera będzie bardziej promienna. O dziwo, większość z obietnic się sprawdziła Faktycznie po zmyciu maseczki (przy którym dodatkowo robimy peeling, dzięki zawartości proszku z pestek moreli) buzia jest gładka, przyjemna w dotyku, promienna i wygląda dużo lepiej. Wszelkie wypryski są jakby uspokojone. Natomiast mam zgrzyt ze zwężeniem porów. Tuż po maseczce faktycznie wyglądają trochę lepiej, ale następnego dnia wszystko wraca do normy. Więc jeśli chcielibyście kupić maskę pod tym kątem, to nie będziecie zadowoleni. Ja do niej na pewno jeszcze wrócę, bo podoba mi się efekt oczyszczenia, jaki daje. Jeśli miałabym ją porównywać do innych glinek z tej serii, to jej działanie jest najlepiej widoczne i najbardziej mi się spodobała.

Cena: 34,99zł
Gdzie kupiłam: Rossmann
Skład: Aqua / Water, Kaolin, Glycerin, Glyceryl Stearate, Propylene Glycol, Cyclohexasiloxane, Hydrogenated Polyisobutene, Dimethicone, PEG-100 Stearate, Prunus Armeniaca Seed Powder / Apricot Seed Powder, Perlite, Polysorbate 20, Carbomer, Triethanolamine, Dimethiconol, Palmaria Palmata Extract, Moroccan Lava Clay, Caprylyl Glycol, Xanthan Gum, Montmorillonite , Tocopherol, Phenoxyethanol, CI 77491, CI 77492, CI 77499 / Iron Oxides, Linalool, Parfum / Fragrance (F.I.L. B186964/1)

Znacie maseczki z tej serii? Którą najbardziej lubicie?
Ulubieńcy lipca 2017

Ulubieńcy lipca 2017

tonik-evree-pure-neroli, krem-do-twarzy, krem-na-dzien, ahava, dr-paw-paw, balsam-uniwersalny, paw-paw-balsam, podklad-mineralny, annabelle-minerals, dermika-hydro-clean, tonizujacy-zel-do-mycia-twarzy

Czas na ulubieńców lipca. Ze względu na temperaturę, znowu króluje pielęgnacja. Oczywiście wszystkie produkty z ulubieńców czerwca dalej uwielbiam i mogłabym je tutaj umieścić, ale nie chciałam pisać Wam po raz kolejny tego samego. 

podklad-mineralny, kryjacy-podklad-mineralny, makijaz-mineralami, annabelle-minerals

Annabelle Minerals, Kryjący podkład mineralny

Jakoś do tej pory zawsze podchodziłam do podkładów mineralnych jak pies do jeża. Lubię przynajmniej średnie krycie, a obawiałam się, że w podkładach mineralnych krycie będzie słabe albo produkt będzie bardzo widoczny na twarzy. Ale kiedy odkryłam, że mogę stacjonarnie w Lila Róż kupić próbkę podkładu za jedyne 9zł, uznałam, że muszę wypróbować. Szczególnie, że lato to idealny moment na minerały. 
Jestem naprawdę zachwycona tym kosmetykiem. Bardzo ładnie kryje, a na twarzy go praktycznie nie widać, a dodatkowo ani trochę go nie czuję. Udało mi się dobrać idealny kolor - najpierw miałam Natural Fair i on też mi pasował, ale uznałam, że jest ciut za mało żółty, więc kupiłam Golden Fair i to był strzał w dziesiątkę. Używam tego produktu także jako korektora pod oczy - korektory Annabelle Minerals mają właściwości antybakteryjne, przez co nie są zalecane do używania pod oczami. Ale podkład sprawdza się świetnie w tej roli. Na dodatek ten kosmetyk jest bardzo wydajny - gramowa próbka wystarcza mi na około miesiąc stosowania. 

Cena: 8,90zł
Gdzie kupiłam: Lila Róż, Drogeria Pigment
Skład: Titanium Dioxide, Mica, Iron Oxides, Zinc Oxide

krem-na-dzien, krem-do-twarzy, mineraly-z-morza-martwego, pielegnacja-twarzy 

Ahava, Nawilżający krem na dzień

Znalazłam miniaturkę tego kremu w pudełku Liferia. Trochę się obawiałam, czy mi się sprawdzi, bo jest to krem przeznaczony do skóry normalnej/suchej, a ja mam mieszaną i nie wiedziałam, czy nie będzie dla mnie za ciężki. Ale sprawdził się naprawdę fajnie. Bardzo dobrze nawilża cerę, po nałożeniu skóra jest ładniejsza, jakby bardziej gładka i promienna. Nadaje się też pod makijaż, bo wchłania się błyskawicznie. Żałuję jedynie, że ciężko ten krem znaleźć w Polsce, bo z chęcią bym do niego wróciła. 

Cena: ok. 40zł za 15ml
Skąd mam: pudełko Liferia
Skład: Aqua (Mineral Spring Water), Ethylhexyl Palmitate, Isopropylmyristate, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Propanediol(Corn derived Glycol), Alanine & Creatine & Glycerin & Glycine & Magnesium Aspartate & Saccharide Hydrolysate & Urea, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Peg-40 Stearate, Sorbitan Tristearate, Caprylyl Glycol & Chlorphenesin & Phenoxyethanol, Maris Sal (Dead Sea Water), Aloe Barbadensis Leaf Juice, Dimethicone, Allantoin, Parfum (Fragrance), Tocopherol (Vitamin E), Butylphenyl Methylpropional, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Linalool 

dr-paw-paw, wyciag-ze-sfermentowanej-papai, balsam-uniwersalny, balsam-do-ust

Dr Paw Paw Uniwersalny balsam Peach Pink

Balsam już kilka razy przykuł moją uwagę w Hebe, ale jakoś zawsze szkoda było mi na niego pieniędzy. Dlatego bardzo się ucieszyłam, jak wygrałam go w rozdaniu u Agwer. Są 3 wersje tego produktu - żółta czyli przezroczysta, czerwona/różowa i brzoskwiniowa czyli moja. Balsamu używałam głównie na usta - świetnie nawilża, ładnie podkreśla kolor moich ust. Od czasu do czasu nakładałam go też jako róż na policzki. Efekt jest delikatny, ale fajnie ożywia twarz - idealny do make up no make up. Dodatkowo kosmetyk ma bardzo fajny skład - krótki i konkretny.

Cena: 19,90zł
Skąd mam: wygrana w rozdaniu
Skład: Petrolatum, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Carica Papaya (fermented Paw Paw), CI Red 45410 (D&C RED27)

dermika, dermika-hydro-clean, tonizujacy-zel-do-mycia-twarzy, pielegnacja-twarzy

Dermika, Hydro Clean, Tonizujący żel do mycia twarzy

Kupiłam go kiedyś na jakiejś sporej promocji w Hebe, tylko dlatego że przy kasie poleciła mi go sprzedawczyni. Właściwie nie miałam wobec niego zbyt dużych oczekiwań, ale okazał się naprawdę fajny. Porządnie, ale łagodnie oczyszcza skórę, pozostawia ją miękką w dotyku, nieściągniętą. Pachnie też bardzo fajnie. Używam go codziennie z prawdziwą przyjemnością i ubolewam, że się kończy. Rozglądałam się dzisiaj za nim, ale nie znalazłam go w Hebe, więc mam nadzieję, że go nie wycofują.

Cena: ok. 40zł
Gdzie kupiłam: Hebe
Skład: Aqua, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Citric Acid, Allantoin, Panthenol, Nelumbo Nucifera Flower Extract, Microcitrus Australasica Fruit Extract, Butylene Glycol, Sodium Cocoamphoacetate, Glycol Distearate, Laureth-4, Laureth-2, PEG/PPG-120/10 Trimethylolpropane Trioleate, Polyacrylate Crosspolymer-6, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Sodium Benzoate, Alcohol Denat., Parfum, Benzyl Salicylate

evree-pure-neroli, tonik-do-twarzy, pielegnacja-twarzy, normalizujacy-tonik-do-twarzy, evree

Evree, Pure Neroli, Normalizujący tonik do twarzy

Od kiedy ten tonik wszedł do sprzedaży, bardzo mnie kusił, ale miałam inne toniki w domu, więc odpuściłam sobie chwilowo zakup. Ostatnio pogorszyła mi się cera, więc kiedy ten kosmetyk wpadł mi w oko i to na promocji, uznałam, że nie ma opcji, muszę go mieć. Szczerze mówiąc, potraktowałam to jako dobry pretekst, ale nie do końca wierzyłam w poprawę stanu mojej cery. Ale bardzo się pomyliłam. Moja skóra wygląda naprawdę lepiej, uspokoiła się, mam mniej wyprysków. Uwielbiam też zapach tego kosmetyku, pachnie bardzo orzeźwiająco. Oczywiście, plus za atomizer, po różanym toniku jestem uzależniona od tej formy aplikacji.

Cena: 19,99zł
Gdzie kupiłam: Rossmann
Skład: Aqua/ Water, Glycerin*, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract*, Niacinamide, Butylene Glycol, Barosma Betulina Leaf Extract*, Propylene Glycol,
Viola Tricolor Extract, Malva Sylvestris (Wild Mallows) Extract, Arctium Lappa (Burdock) Leaf Extract*, Sambucus Nigra (Black Eiderberry) Flower Extract, Methylpropanediol, Caprylyl Glycol, Urea, Panthenol, Lactic acid, Phenoxyethanol, coceth-7, PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Disodium EDTA, Parfum, Citral, Linaloool, Limonene.


Znacie któryś z tych produktów? Jacy są Wasi ulubieńcy w tym miesiącu?
Denko lipiec 2017

Denko lipiec 2017

Byłam pewna, że w lipcowym denku pokażę Wam maksymalnie 5 rzeczy, a udało mi się ich zebrać aż 10. Jednak dokumentowanie pustych opakowań jest pocieszające.

peeling-cukrowy, organique, peeling-do-ciala

Organique Peeling cukrowy Terapia wzmacniająca

Bardzo przyjemnie się go używało. Porządnie zdzierał, nie podrażniał, nawilżał, był wydajny. Recenzja już na blogu była, dlatego nie będę się rozpisywała. Pewnie do niego kiedyś wrócę, ale na razie jest sporo innych, które chcę wypróbować.

Cena: na wagę 29,90zł za 100ml plus 4zł za opakowanie
Gdzie kupiłam: stacjonarny sklep Organique
Skład: Sucrose, Glycine Soja (Soybean) Oil, Caprylic/Capric Tryglyceride, Cetearyl Alcohol, Cera Alba, Parfum, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Vaccinum Macrocarpon (Cranberry) Seed Powder, Tocopheryl Acetate, Coumarine

szczotka-do-wlosow, tangle-teezer, szczotkowanie-wlosow

Tangle Teezer Szczotka do włosów

Po bodajże 4 latach użytkowania postanowiłam w końcu rozstać się ze szczotką Tangle Teezer. Zdecydowanie był to najwyższy czas, bo ząbki były już powyginane. Ogólnie uważam, że to naprawdę fajna szczotka, ale nie zgadzam się z tym, że w ogóle nie szarpie i bez problemu rozczesuje wszelkie kołtuny. Podejrzewam, że tak może być u osób, które nie mają problem z plączącymi się włosami, ale ja się z tym zmagam od małego. Trochę mi też brakowało rączki, ale teraz kiedy zmieniłam na Wet Brusha, to nie mogę się do rączki przyzwyczaić. Kobiecie się nie dogodzi :D

Cena: 30-40zł, często są promocje
Gdzie kupiłam: bodajże w merlinie, ale szczotka jest dostępna praktycznie wszędzie

pielegnacja-twarzy, bielenda, jelly-mask, zelowa-maseczka, maska-do-twarzy

Bielenda Żelowa maseczka normalizująco-matująca Matt Booster

Kupiłam ją pod wpływem Instagrama, gdzie ta maseczka razem z jej różową wersją pojawiają się co chwilę. Szczególnie mnie nie zachwyciła. Konsystencję miała całkiem fajną, poprawnie nawilżyła, troszkę rozjaśniła cerę i na tym koniec. Nie zauważyłam zwężenia porów, oczyszczenia twarzy, zmatowienia, wyrównania kolorytu cery czy przywrócenia blasku, a to miała zrobić ta maseczka. Raczej do niej nie wrócę.

Cena: ok. 3zł
Gdzie kupiłam: stacjonarnie w Lila Róż
Skład: Aqua (Water), Glycerin, Sorbitol, Niacinamide, Sodium Hyaluronate, Malpighia Punicifolia Fruit Extract, Citric Acid, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil,Maltodextrin, Carbomer, Polysorbate 20, Potassium Hydroxide, Phenoxyethanol Ethylhexylglycerin, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, CI 19140, CI 14700

olejek-sloneczny, nawilzanie-ciala, cocoa-samba, femi, laboratorium-femi, olejek-do-ciala

Femi Olejek Słoneczny Cocoa Samba

Miałam miniaturkę tego oleju, którą dostałam w beGlossy. Jeśli chodzi o działanie, to nie mam mu nic do zarzucenia - bardzo fajnie nawilżał, miał delikatne, nienachalne drobinki, które świetnie podkreślały opaloną skórę. Ale jednak nie polubiłam się z tym produktem. Bardzo nie podszedł mi zapach, który jak na złość był intensywny i długo utrzymywał się na skórze. I olejki nie są moim ulubionym sposobem na nawilżanie skóry - dużo bardziej wolę musy lub mleczka. 

Cena: 150zł za 200ml
Skąd mam: pudełko beGlossy
Skład: Butyrospermum Parkii Oil, Cocos Nucifera Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Mauritia Flexuosa Fruit Oil, Tocopherol (Mixed), Helianthus Annuus Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Rubus Idaeus Seed Oil, Canaga Odorata Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Parfum, Cymbopogon Martini Oil, Tocopherol, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Glyceryl Stearate, Glyceryl Oleate, Citric Acid, Benzyl Benzoate*, Benzyl Salicylate*, Farnesol*, Geraniol*, Isoeugenol*, Linalool*, Citral*, Citronellol*, Limonene*, Farnesol* 
*składnik naturalnych olejków eterycznych

krem-do-rak, pielegnacja, the-body-shop, almond-milk-honey

The Body Shop Krem do rąk Almond Milk & Honey

Całkiem fajny produkt. Dobrze nawilżał (ale nie świetnie), dosyć szybko się wchłaniał, przyjemnie pachniał. Tubka była miękka i bez problemu można było z niej wydobyć krem do samego końca. Może do niego kiedyś wrócę, ale tylko jeśli trafię na promocję, bo nie zachwycił mnie, a w tej cenie można kupić lepsze produkty.

Cena: 22,90zł za 30ml (ale da się go złapać w promocji, ja za niego zapłaciłam 12,90zł)
Gdzie kupiłam: The Body Shop
Skład: Aqua, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Sesamum Indicum Seed Oil, Mel, Sodium Polyacrylate, Cetyl Alcohol, Pentaerythrityl Distearate, Phenoxyethanol, Parfum, Caprylyl Glycol, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Glycine Soja Oil, Orbignya Oleifera Seed Oil, Myristamidopropyl PG-Dimonium Chloride Phosphate, Sodium Stearoyl Glutamate, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Myristyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Prunus Amygdalus Dulcis Seed Extract, Benzyl Alcohol, Citric Acid, Dehydroacetic Acid.

yope, naturalne-mydlo-do-rak, mydlo-kuchenne, mydlo-w-plynie

Yope Mydło kuchenne do rąk Miód & bergamotka

Ostatnio pisałam Wam o kremie do rąk z Yope, z którego nie byłam zadowolona. Co do mydła mam trochę mieszane uczucia. Działanie miało naprawdę dobre - nie wysuszało rąk, zabijało nawet zapach czosnku czy cebuli. Na dodatek wyglądało ślicznie i było wydajne. Ale po prostu nie mogłam znieść zapachu. Mydło było czuć tylko miodem i było zdecydowanie zbyt intensywne i słodkie. Nie spisuję tego mydła na straty i kupię po prostu inną wersję. Kusi mnie figa, bo słyszałam na jej temat dużo zachwytów.

Cena: ok. 15zł
Gdzie kupiłam: stacjonarnie w Lila Róż
Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Ficus Carica Extract, Cetyl Betaine, Decyl Glucoside, Coco-Glucoside, Glycereth-2 Cocoate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Lactic Acid, Allantoin, Panthenol


holika-holika, pielegnacja-twarzy, nawilzanie-twarzy, maska-w-plachcie,

Holika Holika Maska w płachcie Juicy Mask Sheet Blueberry

To moja pierwsza maska w płachcie, z której nie jestem zadowolona. Na twarzy trzymała się fajnie, była też dobrze nasączona. Może troszeczkę nawilżyła cerę Ale przede wszystkim sprawiła, że cała moja buzia, szyja i dekolt się niemiłosiernie kleiły. Wytrzymałam z tym kilkanaście minut i w końcu musiałam umyć ponownie twarz. 

Cena: ok.8zł
Gdzie kupiłam: stacjonarnie w Lila Róż
Skład: Water, Glycerin, Alcohol, Sodium Hyaluronate, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Carbomer, Triethanolamine, Vaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit Extract, Malpighai Emarginata (Acerola) Fruit Extract, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Allantoin, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Fragrance 

pose, pose-organics, krem-do-twarzy, pielegnacja-twarzy, nawilzanie-twarzy, protective-face-cream
  

POSE Organics Krem do twarzy Protective Face Cream

Krem znalazłam w pudełku Liferia i byłam go bardzo ciekawa. Producent obiecywał wiele: nawilżenie, napięcie skóry, ochronę przed promieniami UV, odmłodzenie, zwężenie porów, redukcję zaczerwienień i podrażnień. No i niestety skończyło się tylko na obietnicach. Ogólnie to nie był zły krem, może nie poprawił wyglądu cery, ale za to przyzwoicie nawilżał, był lekki i nie zapychał. Ale od kosmetyku za ok. 100zł oczekuję trochę więcej.

Cena: ok. 100zł za 50ml
Skąd mam: pudełko Liferia
Skład: Aloe barbadensis (Aloe) Juice*, Cocos nucifera (Coconut) Oil*, Emulsifying Wax NF, Palm Stearic Acid, Kosher Vegetable Glycerin, Simmondsia chinensis (Jojoba) Oil, Vitis vinifera (Grapeseed) Oil, Persea americana (Avocado) Oil, Sodium hyaluronate, Hamamelis virginiana (Witch Hazel), Tocopherol (Vitamin E), Phenoxyethanol, Butyrospermun parkii (Shea) Butter, Mangifera indica (Mango) Butter, Para-Aminobenzoic Acid (PABA), Zinc Oxide (Flowers of zinc), Titanium Dioxide (Kosher), Xanthan Gum (Polysaccharide Gum), Salix nigra (Black Willowbark) Extract*, Mannan, Azadirachta indica (Neem) Oil, Rosmarinus officinalis (Rosemary) Oleoresin, Tetrasodium EDTA, Citric Acid, d-limonene. * Składniki organiczne certyfikowane przez USDA 


gabka-do-makijazu, gabka-do-podkladu, blend-it

Blend It! Gąbka do makijażu

Powiem Wam, że zawsze mnie dziwi, jak czytam w Internecie, że gąbka Blend It! rozpada się po miesiącu. Moja po 4 miesiącach (prawie)codziennego użytkowania miała dosłownie kilka pęknięć, które powstały po jakichś 3 miesiącach, po tym jak umyłam ją na Brush Eggu. Podejrzewam, że posłużyłaby mi jeszcze spokojnie z miesiąc lub dwa, ale po prostu miałam w domu 2 kolejne, w tym nudziakowo-różową ze ściętym brzegiem i byłam bardzo ciekawa, jak się sprawdzi, więc postanowiłam ją wymienić. Recenzja gąbki już się pojawiła na blogu, więc nie będę się już więcej rozpisywać, powiem tylko, że dalej ją uwielbiam. 

Cena: 24,90zł
Gdzie kupiłam: Minti Shop

sylveco, krem-pod-oczy, pielegnacja

Sylveco Łagodzący krem pod oczy

O tym kremie też już pisałam na blogu. Dalej bardzo go lubię, fajnie nawilżał skórę pod oczami. Jedyna jego wada to pojemność. Krem ma ważność 6 miesięcy od otwarcia i nie da się go zużyć w takim czasie. Niestety musiałam część wyrzucić, ale akurat przy kosmetykach do pielęgnacji wolę trzymać się dat. 

Cena: 29,99zł za 30ml
Gdzie kupiłam: drogeria ekobieca.pl
Skład: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycine Soja Oil, Sorbitan Stearate and Sucrose Cocoate, Butyrospermum Parkii Butter, Squalane, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate, Argania Spinosa Kernel Oil, Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Euphrasia Officinalis Extract, Centaurea Cyanus Flower Extract, Benzyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Betulin, Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid

Koniec! A jak Wam poszło zużywanie w tym miesiącu?
Czarszka Aksamitny balsam do mycia twarzy

Czarszka Aksamitny balsam do mycia twarzy

dwuetapowe-oczyszczanie, koreanska-pielegnacja

Czas na recenzję aksamitnego balsamu do mycia twarzy od Czarszki. Jak już wiecie z ulubieńców czerwca, bardzo się z nim polubiłam, a dzisiaj chciałabym opowiedzieć, co takiego w sobie ma, że się zaprzyjaźniliśmy.

Z racji, że balsam stanowi pierwszy krok w dwuetapowym oczyszczaniu twarzy, zaczniemy od tego, czym ono w ogóle jest. To po prostu dwukrotne umycie twarzy, najpierw za pomocą kosmetyku na bazie olejków, a następnie produktem na bazie wody. Dzięki temu jesteśmy w stanie pozbyć się całego makijażu i zanieczyszczeń z naszej cery. Olejki rozpuszczą makijaż, usuną sebum i inne tłuste zanieczyszczenia, a kosmetyk na bazie wody usunie kurz, pot i resztki zanieczyszczeń, które zostaną po myciu olejkami.

dwuetapowe-oczyszczanie, koreanska-pielegnacja

Brzmi bardzo skomplikowanie, prawda? I pewnie zajmuje dużo czasu? A wcale, że nie! Jak kupowałam balsam myjący, zrobiłam to głównie z ciekawości, bo Czarszka często wspominała o nim w filmikach i chciałam się przekonać, co to za produkt. Ale byłam pewna, że nawet jeżeli z przyjemnością zużyję ten kosmetyk, to pewnie będzie to jednorazowa przygoda i więcej do niego nie wrócę. Raz, że nie byłam przekonana, czy mycie twarzy olejami jest dla mnie, dwa, obawiałam się, że będzie to bardzo czasochłonne, a niekoniecznie lepsze od efektów, jakie dawał mi płyn micelarny razem z żelem. Myliłam się.

dwuetapowe-oczyszczanie, koreanska-pielegnacja

Przede wszystkim, korzystanie z balsamu myjącego jest dużo przyjemniejsze. Kosmetyk ma bardzo fajną konsystencję, masłowatą, ale jest miękki, więc nie ma problemu z jego używaniem. Na dodatek pachnie pięknie, cytrusowo, energetycznie. A chyba już wiecie, że takie zapachy uwielbiam.

Do umycia twarzy wystarczy naprawdę niewielka ilość balsamu, którą rozgrzewamy w dłoniach, a następnie masujemy nią suchą buzię. Poświęcam na to kilka minut i od razu łączę z masażem twarzy. Mówię Wam, to mega przyjemne uczucie, aż nie chce się przestawać. Podoba mi się, że mogę otworzyć oczy w trakcie oczyszczania i ani trochę mnie nie pieką. A moje oczy są bardzo wrażliwe.
Następnie myję twarz żelem (obecnie Dermika Hydro Clean - notabene świetny kosmetyk), czasami zdarza mi się, że muszę umyć ją dwa razy, jeśli nałożyłam za dużo balsamu myjącego, żeby całkiem go zmyć.

Po całym procesie twarz jest bardzo dobrze oczyszczona, nawilżona, nie jest ani trochę ściągnięta, za to jest przyjemna w dotyku. Obawiałam się, że kosmetyk o takiej konsystencji będzie dla mnie zbyt ciężki, ale tak nie jest.
Do tej pory czasem mi się zdarzało, że mimo iż poświęcałam na demakijaż kilka minut, to rano budziłam się z resztkami tuszu do rzęs pod oczami. Od kiedy używam tego balsamu problem się skończył.

dwuetapowe-oczyszczanie, koreanska-pielegnacja

Czarszka na swojej stronie pisze, że kosmetyk starcza na ok. 2 miesiące stosowania, ale podejrzewam, że u mnie będzie to 2 razy dłużej, bo po miesiącu zużyłam ok. 1/4 słoiczka. Ważność to 6 miesięcy (na spodzie słoiczka Paulina wpisuje dokładną datę zrobienia produktu - miły akcent), więc spokojnie się wyrobię.

Długo myślałam nad minusami tego produktu, ale właściwie żadnych nie znajduję. Opakowanie jest prześliczne, podoba mi się, że znajdziemy na nim wszystkie ważne informacje, konsystencja i wydajność fajne, zapach śliczny, działanie kapitalne, skład świetny. Mogłabym się przyczepić do tego, że balsamu wiecznie nie ma, bo rozchodzi się, jak świeże bułeczki. Ale z drugiej strony podoba mi się, że Paulina sama kręci te kosmetyki i wiem, że wszystko będzie zrobione idealnie i nie trafi mi się jakiś lewy produkt. No i to polowanie ma swój urok :D 

Z takich ogólnych informacji to dodam jeszcze, że mamy 3 wersje balsamów - aksamitny, regulujący (z tego co słyszałam, to ten troszkę śmierdzi) i ultradelikatny. Są odpowiednie dla wegan. A nowa partia produktów pojawia się w sklepie w soboty. 

Cena: 60zł za 100ml (już z wysyłką)
Gdzie kupiłam: czarszka.pl
Skład: Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Olea europaea (Olive) Fruit Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Arnica Montana Infused Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Oil, Citrus Sinensis (Sweet Orange) Oil, Citrus Nobilis (Mandarin) Oil

Udało Wam się kupić balsam Czarszki? Planujecie? I co myślicie o dwuetapowym oczyszczaniu?
Garnier Fructis Goodbye Damage Szampon i maska do włosów

Garnier Fructis Goodbye Damage Szampon i maska do włosów


Jakiś czas temu udało mi się załapać do testów szamponu i maski Garnier Frucits na portalu ofeminin. Bardzo się ucieszyłam, bo moje włosy przeważnie lubią się z produktami tej marki. Czy tak było też tym razem?


Garnier Fructis, Goodbye Damage, Szampon wzmacniający

Zacznijmy od szamponu. Kosmetyk znajduje się w zwyczajnej plastikowej tubie, z której dosyć wygodnie się korzysta. Obawiam się tylko, że na koniec będzie ciężko wydobyć resztki produktu z opakowania. Zapach szamponu jest naprawdę przepiękny, energetyzujący, owocowy. Produkt jest dosyć rzadki, bardzo dobrze się pieni. Jest bardzo wydajny, bo nie potrzebujemy go dużo, żeby domyć włosy. 


Z działania szamponu jestem zadowolona. Porządnie domywa włosy, nie wysusza skóry głowy ani włosów, nie plącze, nie obciąża. Produkt ma niby wzmacniać włosy, ale nic takiego nie zauważyłam. Co mnie zresztą nie dziwi, bo skład jest mocno taki sobie, a wszelkie ekstrakty owocowe znajdują się dosyć daleko. Natomiast nie ukrywam, że mi to nie przeszkadza. Moje włosy lubią szampony o słabszym składzie, a odżywienie włosów to dla mnie zadanie dla maski/odżywki.

Cena: 12,99zł za 400ml
Skład: Aqua/ Water, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Dimethicone, CI 77891/ Titanium Dioxide, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Niacinamide, Mica, Coco- Betaine, Saccharum Officinarum Extract/ Sugar Cane Extract, Sodium Benzoate, Hydrolyzed Vegetable Protein PG- Propyl Silanetriol, Hydroxypropyltrimonium Lemon Protein, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Steareth-6, Acetic Acid, PEG-100 Stearate, PEG-45M, Trideceth- 10, Trideceth-3, Salicylic Acid, Limonene, Fumaric Acid, Camellia Sinesis Leaf Extract, Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Amodimethicone, Caprylic/ Capric Triglyceride,, Carbomer, Pyrus Malus Fruit Extract/ Apple Fruit Extract, Pyridoxine HCI, Citric Acid,, Butylphenyl Methylpropional, Citrus Limone Peel  Extract, Lemon Peel Extract, Potassium Sorbate, BHT, Leuconostic/ Radish Root Ferment Filtrate, Hexylene Glycol, Hexyl Cinnamal, Glycerin, Glycol Distearate, Phyllanthus Emblica Fruit Extract, Parfum/ Fragrance. (F.I.L. C191251/2).


Garnier Fructis, SOS Repair, Maska do włosów

Maska znajduje się w słoiczku, z którego wygodnie się ją dozuje. Zapach ma taki sam jak szampon, czyli piękny. Jeśli chodzi o konsystencję to jest naprawdę treściwa, gęsta, taka jaką lubię w maskach. Wydajność też jest bardzo w porządku. I na tym koniec plusów.


Na opakowaniu zarówno szamponu, jak i maski mamy napisane, że po trzykrotnym użyciu tych produktów naprawia się rok zniszczeń. Nic bardziej mylnego. Ta maska nie robi kompletnie nic. Nakładałam ją zarówno na 3 minuty według zaleceń producenta, jak i na 20 i nic. Najpierw myślałam, że nawilża chociaż trochę, ale im dłużej jej używałam tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że jednak nie. Końcówki miałam suche, włosy układały się tak sobie, puszyły się. A tak się z nimi dzieje, jak nie są wystarczająco nawilżone. Patrząc na skład w sumie też nie mamy co oczekiwać cudów.

Cena: 17,99zł za 300ml
Skład: Aqua/ Water, Cetearyl Alcohol, Quaternium-87, Paraffinum Liquidum/Mineral Oil, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetyl Esters, Niacinamide, Saccharum Officinarum Extract/Sugar Cane Extract, Hydroxyethylcellulose, Hydrolyzed Vegetable Protein PG-Propyl, Silanetriol, Sodium Chloride, Hydroxypropyltrimonium Lemon Protein, Phenoxyethanol, Limonene, Camellia Sinensis Leaf Extract, Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Propylene Glycol, Isopropyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Caprylic/Capric Triglyceride, Pyrus Malus Fruit Extract/Apple Fruit Extract, Pyridoxine HCI, Citric Acid, Butylphenyl Methylproponial, Citrus Limon Peel Extract/Lemon Peel Extract, Potassium Sorbate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Hexyl Cinnamal, Phyllanthus Emblica Fruit Extract, Parfum

Miałyście okazję używać tych produktów? Sprawdziły się u Was?
Yope Krem do rąk Szałwia i zielony kawior - hit czy kit?

Yope Krem do rąk Szałwia i zielony kawior - hit czy kit?

nawilzanie-rak, pielegnacja-rak, szalwia-zielony-kawior, pielegnacja-dloni

Jestem pewna, że słyszeliście już o marce Yope, która kilka miesięcy temu szturmem podbiła blogosferę. Firma rozpoczęła od produkowania naturalnych mydeł, następnie powiększyła swoją ofertę o kremy do rąk i balsamy do ciała, produkty do czyszczenia, a ostatnio także o żele pod prysznic. 

Jak już pewnie wiecie, ciągle poszukuję idealnego kremu do rąk. O tym marki Yope słyszałam same pozytywne opinie, ale jakoś nie mogłam się zdecydować, żeby go kupić. Dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy wygrałam krem w rozdaniu u Agwer i od razu zaczęłam go testować. 


nawilzanie-rak, pielegnacja-rak, szalwia-zielony-kawior, pielegnacja-dloni

Zacznijmy od opakowania. Tubka jest zrobiona z aluminium i jest wygodna w użyciu. Łatwo można wydobyć z niej krem. Nie da się też ukryć, że wygląda naprawdę ślicznie. Bardzo podobają mi się grafiki, które Yope umieszcza na swoich produktach, są oryginalne i bardzo charakterystyczne. 

Do moich rąk trafiła wersja "Szałwia, zielony kawior". Nie wiem, czy kojarzycie szałwiowe tabletki do ssania sprzedawane w aptece, ale ten krem pachnie bardzo podobnie. Czuć szałwię, ale jest bardziej cierpka. 
 
Konsystencja jest lekka, kremowa. Wchłania się w około minutę, ale pozostawia lekki film na skórze, co niezbyt mi odpowiada. Jest też dosyć wydajny.

nawilzanie-rak, pielegnacja-rak, szalwia-zielony-kawior, pielegnacja-dloni

Kremu do rąk zaczęłam używać w idealnym momencie do testów. Skórę dłoni miałam naprawdę bardzo przesuszoną. Z tego co pisze producent krem przeznaczony jest właśnie do takiej skóry, powinien szybko nawilżać i koić, do tego zmiękczać i odżywiać. A czy faktycznie tak jest? Nie do końca. Mogę się zgodzić z tym, że krem szybko nawilża i koi, chociaż w bardziej przesuszone miejsca musiałam nakładać dodatkową porcję kosmetyku, żeby uzyskać obiecywany efekt. Natomiast jest to krótkotrwałe nawilżenie, bo po maksymalnie godzinie znowu czułam, że muszę nałożyć krem, bo ręce są przesuszone. I działo się tak nawet, jeśli w międzyczasie nie myłam rąk, nie byłam na dworze itd. Muszę przyznać, że jestem trochę zawiedziona, bo spodziewałam się po tym kremie o wiele więcej. 

Cena: 29,99zł
Skąd mam: wygrana, ale możecie go kupić w wielu sklepach internetowy, w Home & You, a we Wrocławiu w Lila Róż
Skład: Aqua, Olea Europaea Fruit Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Glycerin, Cetearyl Glucoside, Sorbitan Olivate, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Glyceryl Stearate, Isononyl Isononanoate, Cetearyl Alcohol, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate, Argania Spinosa Kernel Oil, Zingiber Officinale Root Extract, Santalum Album (Sandalwood) Extract, Parfum, Xanthan Gum, Lactic Acid, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Citral, Eugenol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool

Znacie kremy tej firmy? Lubicie je?

PS. Założyłam dzisiaj fanpage'a blogowego, gdzie serdecznie Was zapraszam: KLIK
Copyright © 2014 Mru - Moje rozmaitości urodowe , Blogger