Ulubieńcy 2017 roku
2/11/2018 08:10:00 PM
86
Annabelle Minerals
,
Bell
,
Bielenda
,
blend it
,
Czarszka
,
Evree
,
Golden Rose
,
makijaż
,
Mokosh
,
Nabla
,
Neauty Minerals
,
pielęgnacja
,
Sephora
,
skin79
,
Too Faced
,
ulubieńcy
,
Zoeva

Wiem, że mamy już połowę lutego i trochę się spóźniłam, ale i tak chcę się z Wami podzielić moimi ulubieńcami roku 2017. Wybrałam same perełki, które totalnie mnie zaskoczyły i mam zamiar do nich regularnie wracać. Trochę się tych produktów nazbierało, więc przejdźmy do konkretów.
Czarszka Aksamitny balsam do mycia twarzy
Cudo, cudo, cudo. Z przyjemnością sięgam po niego co wieczór, świetnie domywa, pięknie pachnie. Od kiedy go używam naprawdę polubiłam demakijaż. Mam już drugie opakowanie tego produktu i na pewno na tym nie poprzestanę.
Cena: 60zł za 100ml (już z wysyłką)
Gdzie kupiłam: czarszka.pl
Skład: Butyrospermum
Parkii (Shea) Butter, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Mangifera
Indica (Mango) Seed Butter, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Olea
europaea (Olive) Fruit Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil,
Macadamia Ternifolia Seed Oil, Arnica Montana Infused Oil, Citrus
Grandis (Grapefruit) Oil, Citrus Sinensis (Sweet Orange) Oil, Citrus
Nobilis (Mandarin) Oil
skin79 Natural 98 Yum Yum Cleanser Lemon Mus do mycia twarzy
Ma świetną konsystencję, która bardzo uprzyjemnia mycie, bardzo dobrze zmywa makijaż i zanieczyszczenia (ale piecze, jak dostanie się do oczu), nie ściąga, rozjaśnia cerę. Na razie zużywam to, co mam w domu, ale na pewno niedługo po niego znowu sięgnę.
Cena: 79zł
Gdzie kupiłam: strona skin79
Skład: Citrus
Limon (Lemon) Juice Extract (66%), Sodium Iauroyl Glutamate, Betaine,
Glycerin, Carbomer, Silica Dimethyl Silylate, Hydroxyacetophenone,
1,2-Hexanediol, Gardenia Florida Fruit Extract, Ocimum Basilicum (Basil)
Oil, Citrus Limon (Lemon) Peel Oil, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Citrus
Aurantifolia (Lime) Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil,
Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Cananga Odorata Leaf Oil,
Citrus Junos Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Camellia Japonica
Seed Oil, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Olea Europae (Olive)
Fruit Oil, Potassium Hydroxide, Water, Butylene Glycol, Brassica Napus
Extract, Freesia Refracta Extract, Forsythia Suspensa Fruit Extract,
Oenothera Biennis (Evening Primrose) Flower Extract, Calendula
Officinalis Flower Extract, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate
Crosspolymer, Disodium EDTA
↪ skin79 Mus do mycia twarzy - recenzja
Toniki Evree: Magic Rose i Pure Neroli
Dzięki tonikom Evree polubiłam ten etap pielęgnacji. Po różany sięgam, gdy moja skóra potrzebuje ukojenia i nawilżenia, a po normalizujący, gdy cera przechodzi gorszy okres i zależy mi na oczyszczeniu. Na przyszłość sięgnę chyba po te mniejsze pojemności, bo są mega wydajne i zazwyczaj ledwo wyrabiam się z ich wykorzystaniem.Magic Rose
Cena: 14,99zł
Gdzie kupiłam: Rossmann
Skład: Aqua/Water, Rosa Damascena Flower Water, Glycerin, Sodium Hyaluronate, Panthenol, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum, Geraniol, Citronellol
↪ Evree Tonik różany - recenzja
Pure Neroli
Cena: 19,99zł
Gdzie kupiłam: Rossmann
Skład: Aqua/ Water, Glycerin*, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract*, Niacinamide, Butylene Glycol, Barosma Betulina Leaf Extract*, Propylene Glycol,
Viola Tricolor Extract, Malva Sylvestris (Wild Mallows) Extract, Arctium Lappa (Burdock) Leaf Extract*, Sambucus Nigra (Black Eiderberry) Flower Extract, Methylpropanediol, Caprylyl Glycol, Urea, Panthenol, Lactic acid, Phenoxyethanol, coceth-7, PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Disodium EDTA, Parfum, Citral, Linaloool, Limonene.
Gdzie kupiłam: Rossmann
Skład: Aqua/ Water, Glycerin*, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract*, Niacinamide, Butylene Glycol, Barosma Betulina Leaf Extract*, Propylene Glycol,
Viola Tricolor Extract, Malva Sylvestris (Wild Mallows) Extract, Arctium Lappa (Burdock) Leaf Extract*, Sambucus Nigra (Black Eiderberry) Flower Extract, Methylpropanediol, Caprylyl Glycol, Urea, Panthenol, Lactic acid, Phenoxyethanol, coceth-7, PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Disodium EDTA, Parfum, Citral, Linaloool, Limonene.
Bielenda Zielona Herbata Matujący krem na dzień
Powiem Wam, że jak go kupowałam, to nie pokładałam w nim dużych nadziei. Ale to naprawdę najfajniejszy krem na dzień, jakiego używałam w tym roku i już mi go brakuje. Ma fajną żelową konsystencję, szybko się wchłania, dobrze nawilża, matuje, powoduje, że wypryski szybciej znikają.
Cena: 18,19zł za 50ml
Gdzie kupiłam: Super-Pharm
Skład: Aqua (Water), Glycerin,
Betaine, Caprylic/ Capric Triglyceride, Cyclopentasiloxane, Stearyl
Alcohol, Dimethicone, Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil,
Biossacharide Gum-4, Nylon 6/12, Camelia Sinesis (Green Tea) Leaf
Extract, Tocopheryl Acetate, 3-0-Ethyl Ascorbic Acid, Melaleuca
Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Allantoin, Ascorbyl Palmitate, Sodium
Hyaluronate, Propylene Glycol, Isododecane, Hydrogenated Tetradecenyl/
Methylpenta decene, Tocopherol, Beta- Sotosterol, Squalane, Lecithin,
Hydrogenated Vegetable Glycerides Citrate, Sodium Polyacrylate, ammonium
Acryloyldimethyltaurate/ VP Copolymer, Disodium EDTA, Phenoxyethanol,
Methylparaben, Ethylparaben, Parfum (Fragrance), Citronellol, Geraniol,
Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, CI 19140, CI 42090
Mokosh Ujędrniające serum do twarzy pomarańcza
Właśnie leci do mnie kolejne opakowanie tego serum, bo strasznie mi go brakowało. Świetnie nawilżało, poprawiało stan mojej cery (zniknęły grudki, skóra była gładsza, ładniejsza, przestały wyskakiwać mi wypryski), a do tego pięknie pachniało, więc używanie go było naprawdę przyjemne.
Cena: 69,90zł
Gdzie kupiłam: Cocolita
Skład: Argania Spinosa
Kernel Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil,
Caprylic/Capric Triglyceride, Oeonthera Biennis (Evening Primrose)
Seed Oil, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract,
Opuntia Ficus-Indica Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis Oil,
Melaleuca Alternifolia Leaf Oil, Limonene, Linalool, Citral
Maski w płachcie
Odkrycie maseczek w płachcie zmieniło moje podejście do tej części pielęgnacji. Nie to, żebym wcześniej nie lubiła masek, ale ich nakładanie, zmywanie, czyszczenie umywali często mnie irytowało i rezygnowałam z tego etapu. A tu tylko nakładamy płachtę, relaksujemy się, ściągamy jednym ruchem i już. Mogłyby być jedynie trochę tańsze, ale nie można mieć wszystkiego.↪ Maski w płachcie - moje top 4
Gąbeczki do makijażu Blend It!
Kiedy pierwszy raz usłyszałam o gąbkach o makijażu, uznałam, że to jakiś przereklamowany produkt i pędzle w zupełności mi starczą. Ale kiedy zewsząd słyszałam pochwały, postanowiłam wypróbować Blend It i przepadłam. Obecnie nie wyobrażam sobie robienia makijażu bez nich. Podkład nakłada się mega szybko i wygląda o niebo bardziej naturalnie. Wiem, że sporo osób narzeka, że szybko się niszczą i mają je ok. miesiąca, ale moje wytrzymują bez zarzutu jakieś pół roku, a miałam już 3. Jasnoniebieska faktycznie delikatnie popękała mi przy jakimś 4 użyciu, ale to drobne pęknięcia, które nijak nie wpływają na działanie i nie powiększyły się przez ostatnie 4 miesiące.Cena: 24,90zł
Gdzie kupiłam: Minti Shop
↪ Gąbki Blend It! - recenzja
Pędzle Zoeva
Bez pędzli marki Zoeva też już nie wyobrażam sobie makijażu. Mam komplet 15 pędzli z ich podstawowej serii i uwielbiam je. Jakość genialna, są mega mięciutkie, włosie nie wypada, a makijaż nimi to sama przyjemność.↪ Pędzle bez których nie wyobrażam sobie makijażu
Annabelle Minerals Mineralny podkład kryjący
To chyba moje największe zaskoczenie roku. O podkładach mineralnych słyszałam zawsze dużo dobrego, ale że lubię dobre krycie, to uznałam, że to nie dla mnie. No bo wiecie, jak taki w sumie puder, może mi porządnie wszystko zakryć? A może. Powiem Wam, że ten podkład kryje lepiej niż część płynnych, które posiadam, całkiem nieźle radzi sobie z moimi cieniami pod oczami (bo używam go i tak), a na dodatek jest ultra lekki i w ogóle nie czuć go na twarzy. Do tego jest bardzo wydajny. Zaczęłam od próbek i 1g słoiczek starczył mi na około 1 miesiąc używania (a kosztuje 9zł). Zdradzę Wam, że udało mi się ostatnio upolować zestaw Get Set, w którego skład wchodzą próbki różów, korektorów, pudrów, cieni i primera i chyba znowu będzie miłość.Cena: 34,90zł za 4g
Gdzie kupiłam: Lila Róż we Wrocławiu
Skład: Titanium Dioxide, Mica, Iron Oxides, Zinc Oxide
↪ Ulubieńcy lipca 2017
Bell Hypoallergenic Róż do policzków nr 01
Od kiedy go kupiłam, jest w użyciu prawie codziennie. Ma piękny odcień, bardzo naturalny, do tego jest średnio napigmentowany, więc nawet w pośpiechu nie zrobię sobie nim plam. Naprawdę Wam polecam.
Cena: 18,49zł
Gdzie kupiłam: Rossmann
Skład: Talc, Mica, Magnesium Stearate, Isocetyl Stearoyl
Stearate, Octyldodecyl Stearate, Sodium Stearyl Fumarate, Jojoba Esters,
Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Caprylyl Glycol,
Hexylene Glycol, PEG-8, Citric Acid, Phenoxyethanol, [May contain +/- CI
15850 (Red 7 Lake), CI 19140 (Yellow 5 Lake), CI 42090 (Blue 1 Lake),
CI 45410 (Red 27 Lake), CI 77491, CI 77492, CI 77499 (Iron Oxides), CI
77742 (Manganese Violet), CI 77891 (Titanium Dioxide)
Neauty Minerals Róż do policzków Rhubarb Wine
To mój drugi ulubieniec, ale już trudniejszy w obsłudze. Jest bardziej napigmentowany i można zrobić nim plamy. Ale odcień wszystko wynagradza. Jest trochę bardziej różowy niż ten z Bell, ale dalej wygląda bardzo naturalnie.
Cena: 20zł za 2g
Skąd mam: pudełko Liferia
Skład: Mica, CI 77891, [+/-] CI 77007, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77742
Nabla Bronzer do twarzy Gotham
Długo nie używałam bronzerów, jakoś nie mogłam ich opanować. Aż nie dorwałam się do bronzera Nabli w odcieniu Gotham. Jaki on jest łatwy w obsłudze. Ma dosyć jasny odcień, który niby jest na twarzy ledwie widoczny, ale i tak daje bardzo ładny kontur. Jak pomalujecie tylko jeden policzek, to naprawdę widać różnicę. Mój ulubieniec na co dzień, którym nie da się zrobić sobie krzywdy. Jeśli macie problem z doborem odcienia do konturowania, to bierzcie ten, na pewno będziecie zadowoleni.Cena: 45,90zł za 3,5g wkład
Gdzie kupiłam: Minti Shop
Skład: Talc, Mica, Squalane, Zinc Stearate, Diisopropyl Sebacate, Capryloyl Glycine, Undecylenoyl Glycine, Tocopherol, Silica, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Gardenia Tahitensis Flower, Tin Oxide, Alumina, Limonene, Linalool, Parfum (Fragrance). +/− (may contain): CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77491 - CI 77492 - CI 77499 (Iron Oxides), CI 77742 (Manganese Violet), CI 77007 (Ultramarines), CI 16035 (Red n.40 Lake), CI 15850 (Red 7 Lake, Red 6), CI 19140 (Yellow 5 Lake)
Too Faced Chocolate Soleil Bronzer do twarzy Medium/Deep
Jak już oswoiłam się z bronzerami, to zaczęłam sięgać też po cieplejsze odcienie, które wcześniej mnie przerażały. Ten z Too Faced używam i do konturowania i do ocieplania twarzy i świetnie sprawdza się w tej roli. Odcień mógłby być dla mnie minimalnie za ciemny, dlatego nakładam go w niewielkiej ilości i wygląda ok. Pachnie też bardzo czekoladowo, co dla mnie nie jest plusem, ale wiem, że wielu osobom przypadnie ten zapach do gustu.Cena: 139zł za 10g (ja mam miniaturkę 4g)
Skąd mam: wygrałam w rozdaniu
Skład: Talc, Mica, Ethylhexyl Palmitate, Octyldodecyl Stearoyl Stearate, Zinc Stearate, Boron Nitride, Sodium Saccharin, Sodium Dehydroacetate, Phenoxyethanol, Silica, Benzyl Benzoate, Flavor (Aroma), Theobroma Cacao (Cocoa) Fruit Powder, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Benzyl Alcohol. ( /-): Titanium Dioxide (CI 77891), Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499), Manganese Violet (CI 77742)
↪ Ulubieńcy listopada
Zoeva Paleta cieni Cocoa Blend
Jak ja ją uwielbiam! Kolorystyka to miazga, nie ma chyba na rynku paletki, której kolorystyka podobałaby mi się bardziej. Pigmentacja jest świetna, cienie się nie osypują (minimalnie w opakowaniu, ale ani trochę przy malowaniu). Sięgam po nią praktycznie za każdym razem, jak wykonuję makijaż oczu. Opakowanie jest papierowe, ale naprawdę dobrze wykonane. Jedyne czego mi w niej brakuje, to lusterko, ale to taka pierdoła.Cena: 89,90zł
Skąd mam: dostałam na urodziny
Sephora Cream Lip Stain Matowa pomadka nr 13
Mój matowy ulubieniec zeszłego roku. Bardzo komfortowa, praktycznie nie wysuszała ust, długo się utrzymywała, a ten kolor - cudo. Pasuje do wszystkiego. Obecnie zdetronizował ją nudziak Rimmela Stay Matte, ale i tak należy do moich ulubionych matowych pomadek.
Cena: 45zł
Gdzie kupiłam: Sephora
Golden Rose Smart Lips Pomadka w kredce nr 07
Natomiast kiedy moje usta są zbyt wysuszone, to sięgam po Smart Lips. Nie dość, że ładnie wygląda na ustach, delikatnie błyszczy, fajnie kryje, to jeszcze nawilża usta. Zaopatrzyłam się w dwa kolejne kolory i regularnie po nie sięgam.
Cena: 14,90zł
Gdzie kupiłam: stoisko Golden Rose
Skład: PPG-3 Hrogenated Castor Oil, Euphorbia Cerifera Cera, Ethylhexyl Hydroxystearate, Olus Oil, Hydrogenated Polyisobutene, Synthetic Beeswax, Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl Rosinate, Copernicia Cerifera Cera, Phytosteryl/Octyldodecyl Lauroyl, Glutamate, Synthetic Wax, Parfum, Ozokerite, Polybutene, Isononyl Isononanoate, Tocopheryl Acetate, Sorbic Acid, Ethylene/Va copolymer, Olea Europaea Oil, Unsaponifiables, Phenoxyethanol, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Octadecyl Di-T-Butyl-4-Hydroxyhydrocinnamate, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Hydroxycitronellal, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Geraniol, Linalool, Citral, Synthetic Fluorphlogopite, Alumina Może również zawierać: Mica, CI 77891, CI 77491, CI 77499, CI 77492, CI 17200, CI 45410, CI
42090, CI 15985, CI 19140, CI 15850, CI 16035, CI 75470, Tin Oxide
Starałam się streszczać, jak mogę, ale i tak wyszedł mi przydługi post. Mam nadzieję, że daliście radę, dobrnąć do końca ;) Znacie któregoś z moich ulubieńców i lubicie go tak jak ja?
Znam z Twoich ulubieńców tonik różany Evree - też bardzo go lubiłam, pojawił się nawet w ulubieńcach 2016 r. Teraz mam ochotę na pozostałe wersje, ale pewnie skuszę się na mniejsze opakowania :) Krem Bielenda mnie kusi odkąd przeczytałam o nim u Ciebie :)
OdpowiedzUsuńJa się chyba też przerzucę na mniejsze opakowania tych toników, bo są tak wydajne, że zawsze zużywam je na styk :D A krem serdecznie polecam :D
UsuńNazbierało Ci się tych perełek🙂
OdpowiedzUsuńTonik Evree polubiłam, choć początkowo podchodziłam do niego z dużym dystansem.
Podkład kryjący AM nie podpasował mi: moja twarz się niezbyt polubiła z jego formułą, a rozświetlająca nie wchodzi w grę. Zestaw Get Set też mam i tutaj jest miłość😊
Róż Neauty też trafił do mnie z Liferii i jest jednym z moich ulubionych🙂
Balsam Czarszki jest na mojej chciejliście na ten rok-mam nadzieję, że w końcu uda się go kupić🙂
A o matującym podkładzie AM nie myślałaś? Dużo ludzi go zachwala :) Trzymam kciuki za kupno balsamu :D
UsuńBalsam Czarszki mnie bardzo ciekawi, serum Mokosh także :)
OdpowiedzUsuńPolecam oba, są naprawdę świetne :D
Usuńtoniku Evree używam do zwilżania beauty blendera. a co, niech kolorówka jeszcze zyska pielęgnacyjne właściwości ;)
OdpowiedzUsuńteż uwielbiam Cocoa Blend, a bronzer NAbli ma naprawdę ciekawy odcień.
mam serum Mokosh w zapasach i fajnie, że jest Twoim ulubieńcem. nie mogę się doczekać, aż zwolni mi się w pielęgnacji miejsce na to cudo :D
Też muszę wypróbować ten trik ze zwilżaniem :D Mam nadzieję, że będziesz zadowolona z tego serum :D
Usuńwow beautifull post dear these product realy amazing,i wonna try one them..
OdpowiedzUsuńhttps://clicknorder.pk online shopping in pakistan
Thank you :)
UsuńBardzo podobają mi się Ci ulubieńcy.
OdpowiedzUsuńSama za takimi przepadam, więc to moja bajka.
Serum Mokosh miałam i uwielbiałam.
Pozdrawiam serdecznie! Buziaki :)
Też pozdrawiam :)
UsuńWybrałaś naprawdę ciekawe produkty :D Znam bronzer Too Faced, mgiełkę różaną Evree czy też paletkę Cocoa Blend ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję :D
UsuńYum Yum Cleanser uwielbiam. Też będę go niego wracac :)
OdpowiedzUsuńJa go chyba kupię, jak tylko zużyję to co teraz mam :D
UsuńOj, mogłabym tutaj napomknąć kilka ulubieńców, które też znam :D Odniosę się jednak do gąbeczek Blend It, zamówiłam sobie nieco inną, taką kolorową i po przejściu z takiej za 10 zł widzę ogromną różnicę. Za to u mnie w koszu wylądował tonik Evree neroli wywołując u mnie straszną alergię. Nie zniechęcam się jednak i z pewnością kiedyś wypróbuję uwielbianą przez wszystkich wersję różaną.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że Cię uczulił :/ A co do Blend it, to mam też teraz Real Techniques i jednak Blend It jest dużo przyjemniejsza w używaniu, a RT jest trochę droższa :D
UsuńWszystko znam, ale głównie z widoku, tylko róż próbowałam. Pędzle Zoevy lubię, ale przyznam, że jak wypróbowałam Sigmę to mi się odmieniło :)
OdpowiedzUsuńSigmy na razie nie miałam, ale tyle dobrego o niej słyszałam, że chyba kupię jakiś pędzel na próbę :)
UsuńFajne mają maty do czyszczenia pędzli :)
UsuńBalsam Czarszki mnie ciekawi :)
OdpowiedzUsuńMega fajny jest :D
UsuńJa już mam sporą listę kosmetyków Evree do kupienia jak będę w PL :D
OdpowiedzUsuńA paleta Cocoa Blend też była w moich ulubieńcach już jakiś czas temu ;)
A co planujesz kupić? :)
UsuńZnam jedynie tonik Evree (Pure Neroli oczywiście) oraz krem Bielenda z zieloną herbatą :) Oba kosmetyki bardzo fajne, ale ja więcej do nich nie wrócę :) Ostatnio jakoś nastawiam się na poszukiwanie naturalnych perełek do pielęgnacji twarzy :)
OdpowiedzUsuńRozumiem :) Ja na razie używam po prostu tego, co mi się sprawdza, niezależnie od tego, czy naturalne czy nie :)
UsuńW pełni się z Tobą zgadzam co do szminek Sephory, pędzli Zoeva i podkładu Annabelle. Na mojej wishliście za to znajdują się obydwa myjaki do twarzy, muszę koniecznie je wypróbować!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Ci się sprawdzą :)
UsuńPrzede wszystkim chciałabym spróbwać pierwszego produktu :)) widziałam go wcześniej, ale jeszcze nie miałam okazji go dorwać. Jeśli chodzi o mus do mycia twarzy jest on w porządku, ale nie przekonam się do musów.. swój oddałam mamie. Gąbeczka to moje must have! :)
OdpowiedzUsuńNo co Ty, dla mnie ta konsystencja jest genialna i uwielbiałam nim myć buzię :D
UsuńHmm... Może i bym coś z tego spróbowała :). Te pędzle zwłaszcza mnie kuszą, ale już mam pełno innych...
OdpowiedzUsuńPędzli nigdy za wiele :D
UsuńTen balsam do mycia twarzy z czarszki mnie intryguje. Z kosmetyków, o których wspomniałaś znam mus do mycia twarzy ze skin 79, który zupełnie mi się nie sprawdził. Jednak w tym serum z Mokosh jestem zakochana.
OdpowiedzUsuńCzemu Ci się ten mus nie sprawdził? :)
UsuńŚwietni ulubieńcy ;) ja też uwielbiam maski płachcie ;) resztę kosmetyków może przetestje w przysżłości ;)
OdpowiedzUsuńBlend it zdetronizowało u mnie Beauty Blender :D
OdpowiedzUsuńJa BB nie miałam, bo mi szkoda kasy zawsze :D A Blend It mnie zadowala w zupełności :D
UsuńBardzo mnie kusi ten mus/pianka do mycia twarzy ;p kojarzy mi się z takim serkiem :) balsam czarszki też bym chętnie wypróbowała, ale boję się, że będzie za ciężki ;p
OdpowiedzUsuńJak go zmyjesz czymś dobrze oczyszczającym, to go w ogóle nie czuć później na skórze. Jak go zmywałam czymś bardzo delikatnym, to zostawiał lekką warstwę, ale dawał bardziej uczucie dobrze odżywionej skóry i w ogóle nie przeszkadzał. A ja też nie lubię ciężkich kosmetyków
UsuńKilka naprawdę świetnych pozycji np blend it czy krem bielenda :)
OdpowiedzUsuńJak fajnie wiedzieć, że nie tylko dla mnie niektóre produkty pokazane w poście to również moi ulubieńcy! :) Chociażby Zoeva, Blend it, Bell czy Annabelle Minerals :)
OdpowiedzUsuńTeż zawsze lubię widzieć swoich ulubieńców u innych osób :D
UsuńWydawało mi się, że już ten wpis komentowałam, bo na pewno czytałam go kilka dni temu :D W takim razie teraz to nadrabiam. Znam tylko pomadkę z Sephory, ale w innym kolorze i jest świetna. Bardzo ją lubię, chcę więcej :) Wśród twoich ulubieńców jest parę rzeczy, które też chcę przetestować - balsam czarszki, yum yum cleanser, podkład AM, paleta Zoeva i Blend it!
OdpowiedzUsuńTeż na pewno kupię więcej pomadek z Sephory, ale tych kolorów tak dużo, że nie mogę się zdecydować :D
Usuńróżowy tonik kiedyś miałam
OdpowiedzUsuńI jak Ci się sprawdził? :)
Usuńjestem wierna hydrolatom:)
UsuńO wśród ulubieńców widzę coś mi znajomego :) Na ten balsam od Czarszki mam ochotę już od dawna, cena trochę mnie odstrasza ale i tak chce kupić :D
OdpowiedzUsuńBiorąc pod uwagę, że to już z przesyłką to nie jest tak źle :D
UsuńBalsam do mycia twarzy? Brzmi ciekawie, nigdy nie miałam do czynienia z takim cudem, wypróbowałabym ;)
OdpowiedzUsuńSpróbuj, ja pokochałam od pierwszego użycia :D
UsuńLubię podkłady z Annabelle Minerals, ale nie miałam jeszcze kryjącego ;)
OdpowiedzUsuńJa z kolei miałam tylko kryjący :D Rozświetlających nie lubię, myślałam jeszcze o matowym, ale lubię porządne krycie, a słyszałam, że on aż tak dobrego nie daje.
UsuńTonik różany i krem Bielendy miałam :) również się z nimi polubiłam. Palety Zoeav też mam i uwielbiam, a pędzle mam nadzieję uda mi się kupić w tym roku.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za zakup pędzli - ja od kiedy je mam pokochałam malowanie się :D
Usuńwidzę również sporo moich ulubieńców :)
OdpowiedzUsuńCo nam się pokrywa? :)
UsuńBalsam Czarszki jest na mojej chciejliście, tylko wykończę swój olejek do demakijażu :)
OdpowiedzUsuńKupuj kupuj :D
UsuńKrem z bielendy muśzę mieć teraz zaraz a na tonik różany poczekam, bo muszę skończyć swój. Super zestawienie.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Ci się sprawdzą :)
UsuńSama mam w planach kupić balsam od Czarszki, ale co sobie przypomnę, że mam to zrobić, to jest wyprzedany xD coś mi z nim nie po drodze, haha. Fajne zestawienie :)
OdpowiedzUsuńNajgorzej :D U mnie na szczęście się obywa bez wielkich polowań :D
UsuńMnie bardzo zaciekawił ten balsam myjący od czarszki oglądam jej kanał i jestem nim zachwycona więc kto wie może skusze się na niego, wpadł mi w oko także krem do twarzy z zieloną herbatą
OdpowiedzUsuńZawsze jak ją oglądałam i o nim wspominała, to miałam ochotę go użyć :D Mega się cieszę, że teraz mam możliwość :)
UsuńTen tonik czeka u mnie w zapasach.
OdpowiedzUsuńBerdzo fajne produkty:) muszę tez kupić ten tomik normalizujacy z evre:)
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa, czy też będziesz z niego zadowolona :)
UsuńJa mam palete Zoeva Opulence i kolorystyka, pigment, trwałość to miazga ;) Co do maseczek to są też maseczki z glinką w płachcie na beautynetkorea na pewno są dostępne ;)
OdpowiedzUsuńOoo, koniecznie muszę zerknąć na te maski :)
UsuńZnam AM - krycie ma rewelacyjne, ale bardzo jego wygląd na skórze zależy od kremu, nad czym ubolewam:(
OdpowiedzUsuńU mnie na razie lubi się z każdym kremem :D
Usuńbalsamy czarszki atakuja mnie zewszad:P
OdpowiedzUsuń:D
UsuńPodkład mineralny i tonik Evree najchętniej bym wypróbowała :)
OdpowiedzUsuńFajnie, że sprawdził Ci się ten krem Bielendy:) Ja testowałam serum właśnie z tej serii zielona herbata i powiem szczerze, że żadnych efektów nie zauważyłam :( I się jakoś zraziłam do tej serii przez to :p
OdpowiedzUsuńSzkoda, że Ci się nie sprawdziło. U mnie na razie i krem się sprawdził i płyn micelarny też sobie chwalę :)
UsuńPodkład AM też jest moim ulubieńcem, ja jednak wolę wersję matującą, która również ma bardzo dobre krycie :) Ale mnie kusi ten balsam Czarszki, muszę w końcu zamówić!
OdpowiedzUsuńAle podobno bardziej naturalne niż ten kryjący, a ja uwielbiam bardzo dobre krycie :D Chociaż pewnie i matujący w końcu wypróbuję :D
UsuńMuszę przyznać,że bardzo NIE polubiłam się z tą konkretną gąbeczką ze zdjęcia Blend It ! Dla mnie jest tragiczna, twarda i za mocno zbita ! Kupiłam ją w zestawie z taką o marmurkowatym efekcie i tamta zdecydowanie lepiej się u mnie sprawdza :) Ale i tak zawsze po przygodach z innymi gąbkami wracam do Beauty Blendera :)
OdpowiedzUsuńOgólnie też wolę te nieścięte, ale nie powiedziałabym, że ta jest twarda. Może trafiłaś na jakiś felerny egzemplarz, mam wrażenie, że one są jakieś nierówne.
UsuńKilka produktów wpadło mi w oko :) Kusisz :D
OdpowiedzUsuńA co konkretnie? :)
UsuńGąbeczki Blend it również uwielbiam :)
OdpowiedzUsuńNie znam żadnego z tych produktów - a raczej - nie miałam ich, bo znam z blogów i niektóre chcę wypróbować. Właściwie większość bym przygarnęła bez wahania. ;-)
OdpowiedzUsuń