Denko lipiec 2017

Byłam pewna, że w lipcowym denku pokażę Wam maksymalnie 5 rzeczy, a udało mi się ich zebrać aż 10. Jednak dokumentowanie pustych opakowań jest pocieszające.

peeling-cukrowy, organique, peeling-do-ciala

Organique Peeling cukrowy Terapia wzmacniająca

Bardzo przyjemnie się go używało. Porządnie zdzierał, nie podrażniał, nawilżał, był wydajny. Recenzja już na blogu była, dlatego nie będę się rozpisywała. Pewnie do niego kiedyś wrócę, ale na razie jest sporo innych, które chcę wypróbować.

Cena: na wagę 29,90zł za 100ml plus 4zł za opakowanie
Gdzie kupiłam: stacjonarny sklep Organique
Skład: Sucrose, Glycine Soja (Soybean) Oil, Caprylic/Capric Tryglyceride, Cetearyl Alcohol, Cera Alba, Parfum, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Vaccinum Macrocarpon (Cranberry) Seed Powder, Tocopheryl Acetate, Coumarine

szczotka-do-wlosow, tangle-teezer, szczotkowanie-wlosow

Tangle Teezer Szczotka do włosów

Po bodajże 4 latach użytkowania postanowiłam w końcu rozstać się ze szczotką Tangle Teezer. Zdecydowanie był to najwyższy czas, bo ząbki były już powyginane. Ogólnie uważam, że to naprawdę fajna szczotka, ale nie zgadzam się z tym, że w ogóle nie szarpie i bez problemu rozczesuje wszelkie kołtuny. Podejrzewam, że tak może być u osób, które nie mają problem z plączącymi się włosami, ale ja się z tym zmagam od małego. Trochę mi też brakowało rączki, ale teraz kiedy zmieniłam na Wet Brusha, to nie mogę się do rączki przyzwyczaić. Kobiecie się nie dogodzi :D

Cena: 30-40zł, często są promocje
Gdzie kupiłam: bodajże w merlinie, ale szczotka jest dostępna praktycznie wszędzie

pielegnacja-twarzy, bielenda, jelly-mask, zelowa-maseczka, maska-do-twarzy

Bielenda Żelowa maseczka normalizująco-matująca Matt Booster

Kupiłam ją pod wpływem Instagrama, gdzie ta maseczka razem z jej różową wersją pojawiają się co chwilę. Szczególnie mnie nie zachwyciła. Konsystencję miała całkiem fajną, poprawnie nawilżyła, troszkę rozjaśniła cerę i na tym koniec. Nie zauważyłam zwężenia porów, oczyszczenia twarzy, zmatowienia, wyrównania kolorytu cery czy przywrócenia blasku, a to miała zrobić ta maseczka. Raczej do niej nie wrócę.

Cena: ok. 3zł
Gdzie kupiłam: stacjonarnie w Lila Róż
Skład: Aqua (Water), Glycerin, Sorbitol, Niacinamide, Sodium Hyaluronate, Malpighia Punicifolia Fruit Extract, Citric Acid, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil,Maltodextrin, Carbomer, Polysorbate 20, Potassium Hydroxide, Phenoxyethanol Ethylhexylglycerin, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, CI 19140, CI 14700

olejek-sloneczny, nawilzanie-ciala, cocoa-samba, femi, laboratorium-femi, olejek-do-ciala

Femi Olejek Słoneczny Cocoa Samba

Miałam miniaturkę tego oleju, którą dostałam w beGlossy. Jeśli chodzi o działanie, to nie mam mu nic do zarzucenia - bardzo fajnie nawilżał, miał delikatne, nienachalne drobinki, które świetnie podkreślały opaloną skórę. Ale jednak nie polubiłam się z tym produktem. Bardzo nie podszedł mi zapach, który jak na złość był intensywny i długo utrzymywał się na skórze. I olejki nie są moim ulubionym sposobem na nawilżanie skóry - dużo bardziej wolę musy lub mleczka. 

Cena: 150zł za 200ml
Skąd mam: pudełko beGlossy
Skład: Butyrospermum Parkii Oil, Cocos Nucifera Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Mauritia Flexuosa Fruit Oil, Tocopherol (Mixed), Helianthus Annuus Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Rubus Idaeus Seed Oil, Canaga Odorata Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Parfum, Cymbopogon Martini Oil, Tocopherol, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Glyceryl Stearate, Glyceryl Oleate, Citric Acid, Benzyl Benzoate*, Benzyl Salicylate*, Farnesol*, Geraniol*, Isoeugenol*, Linalool*, Citral*, Citronellol*, Limonene*, Farnesol* 
*składnik naturalnych olejków eterycznych

krem-do-rak, pielegnacja, the-body-shop, almond-milk-honey

The Body Shop Krem do rąk Almond Milk & Honey

Całkiem fajny produkt. Dobrze nawilżał (ale nie świetnie), dosyć szybko się wchłaniał, przyjemnie pachniał. Tubka była miękka i bez problemu można było z niej wydobyć krem do samego końca. Może do niego kiedyś wrócę, ale tylko jeśli trafię na promocję, bo nie zachwycił mnie, a w tej cenie można kupić lepsze produkty.

Cena: 22,90zł za 30ml (ale da się go złapać w promocji, ja za niego zapłaciłam 12,90zł)
Gdzie kupiłam: The Body Shop
Skład: Aqua, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Sesamum Indicum Seed Oil, Mel, Sodium Polyacrylate, Cetyl Alcohol, Pentaerythrityl Distearate, Phenoxyethanol, Parfum, Caprylyl Glycol, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Glycine Soja Oil, Orbignya Oleifera Seed Oil, Myristamidopropyl PG-Dimonium Chloride Phosphate, Sodium Stearoyl Glutamate, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Myristyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Prunus Amygdalus Dulcis Seed Extract, Benzyl Alcohol, Citric Acid, Dehydroacetic Acid.

yope, naturalne-mydlo-do-rak, mydlo-kuchenne, mydlo-w-plynie

Yope Mydło kuchenne do rąk Miód & bergamotka

Ostatnio pisałam Wam o kremie do rąk z Yope, z którego nie byłam zadowolona. Co do mydła mam trochę mieszane uczucia. Działanie miało naprawdę dobre - nie wysuszało rąk, zabijało nawet zapach czosnku czy cebuli. Na dodatek wyglądało ślicznie i było wydajne. Ale po prostu nie mogłam znieść zapachu. Mydło było czuć tylko miodem i było zdecydowanie zbyt intensywne i słodkie. Nie spisuję tego mydła na straty i kupię po prostu inną wersję. Kusi mnie figa, bo słyszałam na jej temat dużo zachwytów.

Cena: ok. 15zł
Gdzie kupiłam: stacjonarnie w Lila Róż
Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Ficus Carica Extract, Cetyl Betaine, Decyl Glucoside, Coco-Glucoside, Glycereth-2 Cocoate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Lactic Acid, Allantoin, Panthenol


holika-holika, pielegnacja-twarzy, nawilzanie-twarzy, maska-w-plachcie,

Holika Holika Maska w płachcie Juicy Mask Sheet Blueberry

To moja pierwsza maska w płachcie, z której nie jestem zadowolona. Na twarzy trzymała się fajnie, była też dobrze nasączona. Może troszeczkę nawilżyła cerę Ale przede wszystkim sprawiła, że cała moja buzia, szyja i dekolt się niemiłosiernie kleiły. Wytrzymałam z tym kilkanaście minut i w końcu musiałam umyć ponownie twarz. 

Cena: ok.8zł
Gdzie kupiłam: stacjonarnie w Lila Róż
Skład: Water, Glycerin, Alcohol, Sodium Hyaluronate, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Carbomer, Triethanolamine, Vaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit Extract, Malpighai Emarginata (Acerola) Fruit Extract, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Allantoin, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Fragrance 

pose, pose-organics, krem-do-twarzy, pielegnacja-twarzy, nawilzanie-twarzy, protective-face-cream
  

POSE Organics Krem do twarzy Protective Face Cream

Krem znalazłam w pudełku Liferia i byłam go bardzo ciekawa. Producent obiecywał wiele: nawilżenie, napięcie skóry, ochronę przed promieniami UV, odmłodzenie, zwężenie porów, redukcję zaczerwienień i podrażnień. No i niestety skończyło się tylko na obietnicach. Ogólnie to nie był zły krem, może nie poprawił wyglądu cery, ale za to przyzwoicie nawilżał, był lekki i nie zapychał. Ale od kosmetyku za ok. 100zł oczekuję trochę więcej.

Cena: ok. 100zł za 50ml
Skąd mam: pudełko Liferia
Skład: Aloe barbadensis (Aloe) Juice*, Cocos nucifera (Coconut) Oil*, Emulsifying Wax NF, Palm Stearic Acid, Kosher Vegetable Glycerin, Simmondsia chinensis (Jojoba) Oil, Vitis vinifera (Grapeseed) Oil, Persea americana (Avocado) Oil, Sodium hyaluronate, Hamamelis virginiana (Witch Hazel), Tocopherol (Vitamin E), Phenoxyethanol, Butyrospermun parkii (Shea) Butter, Mangifera indica (Mango) Butter, Para-Aminobenzoic Acid (PABA), Zinc Oxide (Flowers of zinc), Titanium Dioxide (Kosher), Xanthan Gum (Polysaccharide Gum), Salix nigra (Black Willowbark) Extract*, Mannan, Azadirachta indica (Neem) Oil, Rosmarinus officinalis (Rosemary) Oleoresin, Tetrasodium EDTA, Citric Acid, d-limonene. * Składniki organiczne certyfikowane przez USDA 


gabka-do-makijazu, gabka-do-podkladu, blend-it

Blend It! Gąbka do makijażu

Powiem Wam, że zawsze mnie dziwi, jak czytam w Internecie, że gąbka Blend It! rozpada się po miesiącu. Moja po 4 miesiącach (prawie)codziennego użytkowania miała dosłownie kilka pęknięć, które powstały po jakichś 3 miesiącach, po tym jak umyłam ją na Brush Eggu. Podejrzewam, że posłużyłaby mi jeszcze spokojnie z miesiąc lub dwa, ale po prostu miałam w domu 2 kolejne, w tym nudziakowo-różową ze ściętym brzegiem i byłam bardzo ciekawa, jak się sprawdzi, więc postanowiłam ją wymienić. Recenzja gąbki już się pojawiła na blogu, więc nie będę się już więcej rozpisywać, powiem tylko, że dalej ją uwielbiam. 

Cena: 24,90zł
Gdzie kupiłam: Minti Shop

sylveco, krem-pod-oczy, pielegnacja

Sylveco Łagodzący krem pod oczy

O tym kremie też już pisałam na blogu. Dalej bardzo go lubię, fajnie nawilżał skórę pod oczami. Jedyna jego wada to pojemność. Krem ma ważność 6 miesięcy od otwarcia i nie da się go zużyć w takim czasie. Niestety musiałam część wyrzucić, ale akurat przy kosmetykach do pielęgnacji wolę trzymać się dat. 

Cena: 29,99zł za 30ml
Gdzie kupiłam: drogeria ekobieca.pl
Skład: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycine Soja Oil, Sorbitan Stearate and Sucrose Cocoate, Butyrospermum Parkii Butter, Squalane, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate, Argania Spinosa Kernel Oil, Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Euphrasia Officinalis Extract, Centaurea Cyanus Flower Extract, Benzyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Betulin, Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid

Koniec! A jak Wam poszło zużywanie w tym miesiącu?

84 komentarze:

  1. Miałam krem pod oczy Sylveco i lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też miałam tą gąbkę do makijażu i miałam ją długo ;)
    Zapraszam w wolnym czasie do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to fajnie, że Ci się szybko nie rozwaliła :)

      Usuń
  3. ja miałam kilka gąbek blend it i niestety bardzo szybko mi się rozpadały, a traktowałam je podczas mycia identycznie, jak swojego beauty blendera, którego mam od siedmiu miesięcy i używam (i od razu myję) prawie codziennie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurczę ja naprawdę nie wiem, o co chodzi z tymi gąbkami :/ może one się od siebie jakoś różnią?

      Usuń
  4. Kupiłam sobie tą żelową maseczkę, ale czeka na swoją kolej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. daj znać, jak Ci się sprawdziła :)

      Usuń
  5. Miałam krem pod oczy z Sylveco i bardzo lubiłam, kocham wszystko co ma w składzie bławatek. Gąbeczka Blendit jest naprawdę w dobrym stanie! Ja nie wiem co robię z tymi gąbkami, że tak szybko dokonują żywota ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. e tam, nie tylko Ty :D nie mam pojęcia, o co chodzi :/

      Usuń
  6. Kiedyś miałam ochotę na ten krem pod oczy, ale po jakimś czasie mój zapał opadł...

    OdpowiedzUsuń
  7. Również mam gąbkę Blend It i bardzo jestem z niej zadowololna, nie pęka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. miałam piankę peelingującą wersje mrożona herbata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pianki peelingującej jeszcze żadnej nie miałam :)

      Usuń
  9. Świetne denko. :)
    Naprawdę mi się podoba.
    A ja sądziłam, że te produkty od Yope to istne ideały. A Tu proszę... :)
    Pozdrowionka! :) Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no cóż, mało jest produktów idealnych :D

      Usuń
  10. Bardzo fajne denko :) Ja z swoim TT też się niedawno rozstałam bo też się nieco powyginała a podobno jeszcze wszystkich zużyć nie widać gołym okiem. Mi zaczęła wyrywać włosy, czego nie robiła na początku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie faktycznie, u mnie też się gorzej sprawdzała pod koniec :)

      Usuń
  11. Ja jestem ogromną fanką szczotki TT - mam bardzo długie włosy,fakt - nie plączą się zazwyczaj i rozczesywanie nią jest bardzo przyjemne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też będę musiała się niedługo rozstać z moim pierwszym TT, po latach używania nie wygląda już zbyt pięknie ;) Mydło YOPE bardzo lubię i jeżeli uda mi się trafić na sensowną promocję to na pewno poczynię zapasy!

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajne denko :) Ciekawi mnie bardzo ta gąbka blend it :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie wypróbuj :) nie pożałujesz :)

      Usuń
  14. Ciekawe produkty, wielu z nich kompletnie nie znam. :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam już na wykończeniu moją żółto-fioletową szczotkę TT - teraz chyba kupię wersję z rączką, bo ta zbyt często mi się wyślizgiwała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta z rączką fajnie się prezentuje :) też nad nią myślałam :)

      Usuń
  16. Miałam TT i osobiście nie lubię i nie polecam. Mi bardzo łamał włosy. Obecnie używam szczotki z włosia dzika, a TT jedynie wygładzam rozczesane wczesniej włosy. Co do masek Holika Holika, te z serii Juicy Mask rzeczywiście szału nie robią - polecam raczej te z linii Pure Essence. Cytrynowa nawilża i fajnie rozjaśnia przebarwienia. Co do kremu z Sylveco - nie miałam go, ale miałam wersję nawilżającą z siostrzanej marki, Vianka. Nie polecam. Przesuszał zamiast nawilżać ;(
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam w wolnej chwili do siebie :)
    Blonde Kitsune

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyjrzę się tym maskom Pure Essence :) do nowych masek w płachcie nie trzeba mnie namawiać :D a u mnie włosie dzika się nie sprawdza, zbyt puszy mi włosy :/

      Usuń
  17. Przeciekawe zestawienie :) Choć akurat rzeczy które ciekawiły mnie najbardziej nie spisały się zanadto.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może chociaż pieniądze zaoszczędzisz, jeśli skutecznie Cię zniechęciłam :D

      Usuń
  18. Moja blend it też już kończy swój żywot i na pewno kupię ją ponownie, mam już ją chyba 3 miesiące i nadal daje radę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda, że nie sprawdziła Ci się ta maska w płacie, bo ja bardzo lubię tego typu maski i może jedna na wiele zużytych mi się nie sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś musiał być ten pierwszy raz :D ogólnie też za maskami w płachcie przepadam :)

      Usuń
  20. Piękne zdjęcia i świetny blog :)

    Zapraszamy do nas:
    http://podhalanskieblogerki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Ostatnio w ogóle nie sprawdzają mi się maseczki drogeryjne (jednorazówki), a z Bielendy zaliczyłam w zeszłym miesiącu potrójne rozczarowanie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co Ci się jeszcze nie sprawdziło? :)

      Usuń
  22. Nic nie miałam z Twojego denka,troszkę nazbierało Ci się tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano, nie jest źle z tymi zuzyciami :D

      Usuń
  23. Kremu pod oczy miałam dużo próbek i nawet fajnie się sprawdzał, szkoda, że olejek słoneczny ci nie podpasował, kusił mnie ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli chodzi o działanie to był spoko, ale po prostu to coś nie dla mnie :)

      Usuń
  24. A mi się zapach tego mydełka podobał akurat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o proszę :D to u mnie nawet znajomi narzekali, że im śmierdzi :D

      Usuń
  25. O ostatnio kupiłam Tangle Teezer, ale w innym kolorze ;)
    Zapraszam do mnie, może wspólna obserwacja? :)

    veronicalucy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w jakim? :) a w obserwację za obserwację się nie bawię :)

      Usuń
  26. Mój TT też ma już dwa lata i to fakt- przy supełkach i tak lekko ciągnie włosy.

    OdpowiedzUsuń
  27. Wczoraj zamówiłam gąbeczki Blend It i po tych wszystkich pozytywnych komentarzach mam nadzieję, że i ja będę zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekam na recenzję i trzymam kciuki, żebyś była tak zadowolona jak ja :D

      Usuń
  28. mocno się zastanawiam nad tą gąbeczką ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kup, nie będziesz zawiedziona :D

      Usuń
  29. Bielenda ma takie maski? wow ;D ja chyba ich na IG nie zauważyłam ;D

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja w lipcu wyrzuciłam 19 opakowań ;)
    Znam tylko krem pod oczy od Sylveco;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja mam TT kompaktową - ogólnie u mnie radzi sobie z kołtunami i mnie własnie nie szarpie. Lubię się nią posiłkować, ale denerwuje mnie brak rączki :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz wypuścili wersję z rączką, może wypróbuj :)

      Usuń
  32. Ciekawią mnie te maski Bielendy, jak je spotkam na pewno kupię :) Krem pod oczy Sylveco też bym chętnie spróbowała, mimo że produkty firmy kilka razy mnie zawiodły i nie sprawdziły się.
    TT mam ale w kolorze fioletowo-różowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nuż by Ci się ten krem sprawdził i zatarł złe wrażenie :)

      Usuń
  33. Ja zachęcona wszelkimi recenzjami gąbeczek do makijażu stwierdziłam, że spróbuję, ale niestety nie mogę się do niej przekonać. Dużo zabiera mi podkładu, nakładanie jest czasochłonne. O niebo lepiej radzi sobie pędzel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to mi nakładanie podkładu pędzlem idzie dłużej niż gąbką :D ale wiadomo, każdy lubi co innego :D

      Usuń
  34. TT mam i w sumie jestem zadowolona. Może nie jest to niezbędnik, ale dużo sprawniej rozczesuje się nią włosy, niż zwykłą szczotką :D Maseczka Bielendy mnie kusi mimo, że ma przeciętne opinie. Za taką cenę chyba ciekawość zwycięży :P Gąbeczkę też mam ochotę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od zwykłej szczotki TT jest zdecydowanie lepszy :D ale wiesz, po prostu po tych wszystkich opiniach jakim to cudem nie jest i po cenie oczekiwałam jeszcze więcej :D

      Usuń
  35. kocham kosmetyki Femi i Yope, ze swoją szczotką TANGLE TEEZER rozstałam się po ok 3 latach. ale przejął ją mój pies, :)teraz mam wersję kompaktową do stylizacji włosów długich oraz do włosów kręconych i grubych

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja mam podróbkę Tangle Teezer, którą dorwałam w gratisie chyba ze Skrzypovitą. Po 5 latach jeszcze daje radę i nie wyobrażam sobie czesania zwykłą szczotką. Oczywiście jeśli nie użyłabym odżywki to i ona by mi nie pomogła, ale tak to idealnie rozczesuje moje włosy, a raczej kołtuny :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fakt, że od zwykłej szczotki TT jest o niebo lepszy :)

      Usuń
  37. Na szczotkę TT od kilku lat choruję i coś ciężko mi zawsze ją kupić 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. weź, szczotki są chyba najgorsze do kupowania :D

      Usuń
  38. Też muszę wyrzucić swój TT i zmienić na Wet Brush :) Żelowe maseczki z Bielendy mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem ciekawa, czy będziesz zadowolona z zamiany :)

      Usuń
  39. Zgodzę się, że miodowe mydło ma okropnie intensywny zapach - jest ładny, ale po pewnym czasie irytuje. Mój chłopak stwierdził, że ma wrażenie, jakby mył ręce w prawdziwym miodzie. :D
    Maseczka od Bielendy też nie była moim hitem, ale mam troszkę na odwrót - działanie dobre, konsystencja beznadziejna. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo, z tym prawdziwym miodem to prawda :D

      Usuń

Copyright © 2014 Mru - Moje rozmaitości urodowe , Blogger