wtorek, 23 maja 2017

Organique Balsam do ciała z masłem shea truskawka & guava


Pisałam Wam już o serum ujędrniającym Mokosh, które znalazłam w pudełku beGlossy "Najlepsze kosmetyki", to teraz czas na kolejny rodukt. Tym razem będzie to balsam do ciała z masłem shea o zapachu truskawki i guavy.

Balsam znajduje się w standardowym słoiku firmy Organique. Bardzo je lubię, jest wytrzymałe (koty je już kilka razy zrzucały i nic :D) i wygląda całkiem ładnie. Kosmetyk miał pachnieć truskawkami, ale ich nijak nie wyczuwam. Nie wiem, jak pachnie guava, więc napiszę tylko, że zapach jest mocno owocowy, trochę kwaśnawy i taki egzotyczny. Bardzo przyjemny. Utrzymuje się na skórze parę godzin.


Balsam działa naprawdę dobrze. Porządnie odżywia i nawilża skórę, trochę ją uelastycznia. Stosowałam go w momencie, w którym miałam mocno przesuszoną skórę i bardzo szybko poradził sobie z tym problemem i to przy stosowaniu tylko raz dziennie. Nawet jak tuż po powrocie mojej skóry do normy przez kilka dni nie używałam balsamu, to była ona dalej nawilżona. Więc plus za długotrwałe działanie.

Skoro już pochwaliłam produkt, czas na minusy, a właściwie jeden. Nie pasuje mi konsystencja. Balsam jest twardy, trochę rozmięka pod wpływem ciepła dłoni, ale nie wystarczająco moim zdaniem, więc rozprowadza się go tępo i dłuższą chwilę czuć go na skórze. Jakoś nie umiem się przekonać do takiej konsystencji. Zobaczymy, może mi się to zmieni przy końcówce opakowania. Chociaż zużycie go na pewno zajmie mi trochę czasu, bo jest wydajny.


Cena: 37,90zł za 100ml
Skąd mam: pudełko beGlossy "Najlepsze kosmetyki"

Skład: Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Cera Alba (Bees Wax), Cetearyl Alcohol, Glycine Soja (Soybean) Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Parfum, Tocopherol (Mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Amyl Cinnamal, Benzyl Benzoate, Citral, Citronellol, Hydroxycytronellal, Limonene

Lubicie balsamy firmy Organique?

niedziela, 21 maja 2017

Rimmel Tusz do rzęs Volume Shake

tusz do rzęs

Miesiąc temu Rimmel wypuścił nowy tusz Volume Shake. Akurat kończył mi się Scandaleyes Reload, z którym bardzo się polubiłam, a na dodatek była promocja w Rossmannie, więc postanowiłam go wypróbować. 

Tusz posiada technologię Shake-Shake, czyli kiedy nim potrząsamy kuleczka, która znajduje się w środku, miesza tusz, dzięki czemu ten tak szybko nie wysycha. A co w tym podoba mi się najbardziej to to, że kulka zaczyna latać dopiero po otwarciu opakowania - czyli nie kupimy macanego tuszu. 

tusz do rzęs

Szczoteczka jest tradycyjna, dosyć duża. Tusz bardzo ładnie rozdziela rzęsy, pogrubia je i trochę wydłuża. Sporadycznie zdarza mu się zostawiać grudki, ale bardzo łatwo możemy je wyczesać. Kolor jaki zostawia na rzęsach to prawdziwa intensywna czerń. Po pierwszym użyciu byłam naprawdę bardzo zadowolona. Ale tusz ma jedną wadę, której nie mogę przeboleć - bardzo się osypuje po kilku godzinach. Po pierwszym kilku użyciach może nie było aż tak źle, ale obecnie zostawia mi po prostu pandę pod oczami. Muszę przyznać, że dosyć się zawiodłam, bo Scandaleyes Reload w ogóle mi się nie osypywał (nawet po drzemce w ciągu dnia) i nie ukrywam, że tego samego spodziewałam się też po tym tuszu. Drugi raz go nie kupię. 

Zobaczcie jeszcze, jak wygląda na oczach:

bez tuszu



Cena: 39,99zł, ja kupiłam za ok. 20zł
Gdzie kupiłam: Rossmann

Jak Wam się podoba? Testowałyście ten tusz?

wtorek, 16 maja 2017

Mokosh Serum ujędrniające

Serum, Pielęgnacja twarzy, Serum z pomarańczą

W kwietniu beGlossy wydało pudełko z najlepszymi kosmetykami, które zostały wyłonione przez klientki. Jednym z nich było serum ujędrniające beGlossy i to właśnie ono skłoniło mnie do zakupu tej edycji. Słyszałam o nim wcześniej dużo dobrego, ale podchodziłam dosyć sceptycznie do tych opinii i postanowiłam nie oczekiwać zbyt wiele. 

Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne - szklana buteleczka z pipetką przypomina mi stare apteczne opakowania. Dla mnie też pipetka jest jedną z najlepszych form aplikacji. Po otworzeniu poczułam zapach lekko gorzkawych pomarańczy - taki sam jaki czuć podczas obierania tych owoców. To dla mnie kolejny plus. 

Serum, Pielęgnacja twarzy, Serum z pomarańczą

Konsystencja serum jest mocno płynna, typowo olejowa. Do aplikacji wystarczają mi 3, maksymalnie 4 krople. Po ok. miesiącu stosowania codziennie wieczorem zostało mi jeszcze pół butelki. Serum wchłania się kilka minut, dlatego nie używam go rano, bo wtedy każda sekunda jest dla mnie na wagę złota (nienawidzę wcześnie wstawać ;)).

Na początku odczuwałam tylko naprawdę porządne nawilżenie (po jakimś czasie musiałam odstawić krem na noc, bo serum w zupełności wystarczało), ale po ok. 2 tygodniach zauważyłam, że poprawił mi się stan cery - "kaszka", z którą długo się zmagałam, zniknęła prawie całkowicie, cera stała się ujednolicona, gładsza, zdrowsza i przestały wyskakiwać mi wypryski, które wcześniej od czasu do czasu się pojawiały. Wydaje mi się też, że twarz jest trochę bardziej napięta. Dla mnie serum spisuje się na szóstkę i nie mam mu nic do zarzucenia. Cieszę się, że mamy takie dobre, polskie kosmetyki. I to całkowicie naturalne i nadające się dla wegan. Chętnie wypróbuję jeszcze jakieś produkty firmy Mokosh. Do tego serum też na pewno wrócę i to nie raz.

Serum, Pielęgnacja twarzy, Serum z pomarańczą

Cena: 69,90zł
Skąd mam: pudełko beGlossy Najlepsze Kosmetyki

Skład: Argania Spinosa Kernel Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Oeonthera Biennis (Evening Primrose) Seed Oil, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract, Opuntia Ficus-Indica Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis Oil, Melaleuca Alternifolia Leaf Oil, Limonene, Linalool, Citral 

Używałyście kiedyś produktów firmy Mokosh? Jak tak, to koniecznie mi polećcie, jeśli się Wam sprawdziły. 

niedziela, 14 maja 2017

Evree Różany tonik do twarzy

pielęgnacja twarzy, tonizowanie

Tonik jest dla mnie kosmetykiem, od którego w sumie nie wymagam zbyt wiele - ma tonizować moją twarz i nie robić jej krzywdy. Ale muszę przyznać, że tonik różany z Evree miło mnie zaskoczył, jeśli chodzi o działanie i robił dużo więcej.

Ale zacznijmy od kwestii "technicznych". Tonik znajduje się w plastikowej butelce z atomizerem - pierwszy raz miałam ten kosmetyk w formie mgiełki i bardzo spodobało mi się takie rozwiązanie. Na tyle, że chyba każdy kolejny tonik będę przelewała do opakowania z atomizerem.

Nie lubię zapachu róż w kosmetykach, ale tu mi nie przeszkadzał, był nawet przyjemny.

pielęgnacja twarzy, tonizowanie

Tonik jest bardzo wydajny, używam go od stycznia i dalej została mi jeszcze 1/4 opakowania do zużycia, a używam go co najmniej 2 razy dziennie. Ostatnio zaczęłam się psikać nawet częściej, bo mam ochotę potestować coś nowego ;)

Producent zapewnia, że tonik ten będzie tonizował naszą cerę, wyciszał zaczerwienienia, poprawiał kondycję skóry, wzmacniał naczynia krwionośne, zapewniał wygładzenie i nawilżenie, a także łagodził i napinał skórę. Nie wiem jak ze wzmacnianiem naczyń krwionośnych i napinaniem skóry, bo z tym nie mam problemów, ale całą resztę robi. Najbardziej odczuwam łagodzenie, szczególnie jak użyję go po czymś oczyszczającym czy czymś co podrażniło mi twarz - od razu odczuwam komfort. Nawilżenie czy wygładzenie jest raczej delikatne, ale odczuwalne. Dla niektórych pewnie będzie za słabe, ale ja uważam, że od nawilżania jest raczej krem, serum czy maseczka, więc tonik pod tym względem nie musi mieć dla mnie mocnego działania.

pielęgnacja twarzy, tonizowanie

Cena: 14,99zł
Gdzie kupiłam: Rossmann

Skład: Aqua/Water, Rosa Damascena Flower Water, Glycerin, Sodium Hyaluronate, Panthenol, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum, Geraniol, Citronellol.

Wiem, że wokół składu jest spore zamieszanie z powodu DMDM Hydantoin, czyli pochodnej formaldehydu, natomiast z racji, że jest to składnik dopuszczony do użycia w stężeniu do 0,6%, to mi to nie przeszkadza.  

Polecacie mi jakieś inne fajne toniki?

czwartek, 11 maja 2017

Organique Peeling cukrowy Terapia wzmacniająca

peeling z żurawiną, terapia wzmacniająca, peeling cukrowy z żurawiną

Dbanie o ciało to moja pięta achillesowa. Przeważnie przykładam się do tego, albo przez pierwsze kilka dni po zakupie nowego produktu, albo jak np. moja skóra się przesuszy - wtedy regularnie wmasowuję w swoje ciało różne balsamy, aż nie wróci wszystko do normy i znowu zaczynam zapominać. Ale jest jedna czynność, o której zawsze pamiętam i wykonuję ją z przyjemnością - złuszczanie naskórka. Bardzo lubię peelingi z drobinkami i chętnie różne testuję. Tym razem wzięłam się za peeling od Organique z serii wzmacniającej. 

peeling z żurawiną, terapia wzmacniająca, peeling cukrowy z żurawiną

Nie wiem, czy wiecie, ale stacjonarnie można część produktów kupić na wagę, m.in. peelingi cukrowe. Dla mnie to świetna opcja, bo lubię często zmieniać takie produkty, zanim znudzą mi się zapachy. Ten peeling miał pachnieć żurawiną, ale dla mnie zapach jest bardziej ziołowy. Żurawiny tam nie czuję. 
Produkt zawiera mnóstwo drobinek cukru, a dodatkowo drobinki żurawiny. Jest bardzo wydajny. 

peeling z żurawiną, terapia wzmacniająca, peeling cukrowy z żurawiną

Peeling naprawdę dobrze zdziera zrogowaciały naskórek, ale nie podrażnia. Dobrze nawilża skórę, tuż po jego użyciu czuję tłusty film, ale zanim skończę się kąpać, wszystko się wchłania i skóra pozostaje tylko miękka i przyjemna w dotyku. Produkt ma też ujędrniać skórę, natomiast nie zauważyłam u siebie takiego działania. Szczerze mówiąc, średnio też wierzę, że bez ćwiczeń nasza skóra będzie ujędrniona po samym stosowaniu różnych specyfików, dlatego dla mnie to nie minus. 
Podsumowując, peeling sprawdził się u mnie naprawdę dobrze, z chęcią po niego sięgam co kilka dni i pewnie do niego wrócę, ale znając życie w innej wersji zapachowej. 

Cena: na wagę 29,90zł za 100ml plus 4zł za opakowanie
Gdzie kupiłam: stacjonarny sklep Organique

Skład: Sucrose, Glycine Soja (Soybean) Oil, Caprylic/Capric Tryglyceride, Cetearyl Alcohol, Cera Alba, Parfum, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Vaccinum Macrocarpon (Cranberry) Seed Powder, Tocopheryl Acetate, Coumarine

Stosowałyście któryś z peelingów Organique? Lubicie ich produkty?

wtorek, 9 maja 2017

Golden Rose Make-up Fixing Spray

Spray utrwalający makijaż

Wiecie już chyba, że bardzo produkty Golden Rose. Są tanie, a jakościowo zaskakują mnie raz za razem. Oczywiście pozytywnie. Dlatego kiedy na stoisku zobaczyłam nowość w postaci sprayu utrwalającego makijaż, postanowiłam go wypróbować. 

Spray utrwalający makijaż

Opakowanie to poręczna butelka z atomizerem. Plusem jest dla mnie to, że widać ile produktu nam jeszcze zostało. Natomiast jeśli chodzi o atomizer, to musicie na niego uważać. Pamiętajcie, żeby za pierwszym razem kilka razy psiknąć w powietrze, a nie na twarz, bo u mnie poleciały krople zamiast mgiełki. Później raczej nie było z tym problemów, sporadycznie zdarzała się jakaś kropla, ale tylko jeśli psikałam ze zbyt bliskiej odległości. Faktycznie najlepiej zachować te 20-25cm od twarzy. Spray jest bardzo wydajny - wystarczą 2-3 psiknięcia, więc podejrzewam, że będę zużywać go miesiącami.

Spray utrwalający makijaż

Zapach jest chemiczny i nieprzyjemny. Na szczęście czuć go tylko przy psikaniu, a później znika. 
Powiem szczerze, że spray kupiłam raczej jako ciekawostkę, ale naprawdę fajnie się sprawdza. Makijaż jest ładnie scalony, dłużej wygląda świeżo i dłużej utrzymuje się na twarzy (o mniej więcej 3 godziny). Produkt nie wysusza naszej skóry. Mogliby tylko zmienić zapach i byłabym zachwycona.

Cena: 18,90zł
Gdzie kupiłam: wysepka Golden Rose

Skład: Aqua, Methylpropanediol, Phenoxyethanol, Pentylene Glycol, PVP, Ethylhexylglycerin, Biosaccharide Gum-1, Parfum

Używacie mgiełek utrwalających? 

niedziela, 7 maja 2017

Sylveco Łagodzący krem pod oczy


Moja skóra pod oczami jest bardzo cienka i sucha, dlatego zależy mi na jak najlepszej pielęgnacji. Kilka miesięcy temu przy robieniu zakupów w drogerii internetowej trafiłam na krem Sylveco, który zapowiadał się bardzo obiecująco, dlatego wylądował w moim koszyku.

Krem ma naprawdę sporą pojemność, jak na tego typu produkt, bo aż 30ml. Znajduje się w buteleczce z pompką typu airless, która dozuje nam idealną ilość kosmetyku. Konsystencja jest naprawdę leciutka. Zapachu nie wyczuwam.


Na krem trafiłam w momencie, kiedy moja skóra pod oczami była naprawdę mocno wysuszona przez inny kosmetyk. I muszę przyznać, że Sylveco uratowało sytuację - w kilka dni moja skóra wróciła do normy, była porządnie nawilżona i bardziej sprężysta. Producent zapewnia też, że krem zmniejsza cienie pod oczami i obrzęki, ale tego nie zauważyłam, mimo że moje cienie są naprawdę spore. Natomiast zaczerwienienia faktycznie usuwa.

Kremu używam od ok. 3 miesięcy, na początku używałam go rano i wieczorem, obecnie rano używam innego kremu, a wieczorem nakładam grubszą warstwę tego. Wchłania się szybko. Sprawdza się też jako krem pod makijaż. Dodatkowym plusem jest dla mnie to, że można używać go także na powieki. Zdecydowanie go polecam.


Cena: 29,99zł za 30ml
Gdzie kupiłam: drogeria ekobieca.pl

Skład: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycine Soja Oil, Sorbitan Stearate and Sucrose Cocoate, Butyrospermum Parkii Butter, Squalane, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate, Argania Spinosa Kernel Oil, Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Euphrasia Officinalis Extract, Centaurea Cyanus Flower Extract, Benzyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Betulin, Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid.

Znacie ten krem? Lubicie?

czwartek, 4 maja 2017

Liferia Hello Sunshine kwiecień 2017


Pamiętacie, jak przy okazji marcowego pudełka pisałam, że daje Liferii ostatnią szansę? Wykorzystali ją w pełni. Tym razem były znane tylko 2 produkty, a wysyłka była w kwietniu i była totalną niespodzianką. Bardzo cieszę się, że zespół się postarał. Przejdźmy do zawartości kwietniowego pudełka"Hello Sunshine" wraz z którym przygotowujemy się na nadchodzące słońce:


Cosnature, Naturalny odżywczy balsam do ciała z olejkiem z dzikiej róży, Niemcy

Zacznijmy od największego produkt w pudełku, czyli balsamu. Jest to produkt pełnowymiarowy, przeznaczony nawet do bardzo suchej skóry, którą ma nawilżyć dzięki zawartości oleju z nasion dzikiej róży, babasu i masła shea. Mogą z niego korzystać także weganie. Z ciekawości użyłam go raz i faktycznie bardzo mocno nawilża, moja skóra się po moim lekko klei. Pachnie całkiem przyjemnie (i mówię to ja, osoba nienawidząca zapachu róży w kosmetykach :D). Cieszę się, że znalazł się w pudełku, bo produkty Cosnature mnie ciekawią, a miałam na razie okazję używać tylko maski do włosów (średniej, notabene).

Cena: ok. 21zł za 250ml
Skład:Aqua,  Helianthus Annuus Seed Oil, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Alcohol , Glyceryl Stearate Citrate, Orbignya Oleifera Seed Oil, Rosa Canina Fruit, Cera Alba, Tocopherol, Sodium Benzoate, Parfum, Benzyl Salicylate, Citral,  Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool, Citric Acid, Ubiquinone,  Xanthan Gum

Bio Oleo Cosmetics, Olejek Roll-on, Polska


Można było trafić na jeden z trzech olejków: olej arganowy, olej awokado i olej ze słodkich migdałów. Do mnie trafił ten ostatni, czyli olej przeznaczony do skóry wrażliwej i suchej, a także nadający się dla małych dzieci. Ma wygładzać i nawilżać naszą skórę. W pudełku znajduje się produkt pełnowymiarowy. W ulotce dołączonej do Liferii jest artykuł o masażu twarzy, więc pewnie do tego wykorzystam ten olejek. Albo do skórek wokół paznokci, jak moja buzia się z nim nie polubi. Ogólnie dla mnie na plus.

Cena: 60zł za 15ml
Skład: Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) seed Oil

NSPA, Serum rozświetlające, Anglia

To także jest produkt pełnowymiarowy. Był ujawniony przed wysyłką i już wtedy wzbudził moją ciekawość. Firmy nie znam, a sera bardzo lubię, więc chętnie wypróbuję. Produkt zawiera witaminę E i A, prowitaminę B5, żeńszeń, olejek nerola. Ma sprawiać, że twarz będzie wyglądała na rozświetloną i wypoczętą. Ma się także świetnie sprawdzać pod podkładem. No cóż, mam nadzieję, że się spisze.

Cena: ok.30zł za 50ml
Skład: Aqua , Cyclopentasiloxane , Octyldodecanol , Sodium Polyacrylate , Glycerin , Vitis Vinifera Seed Oil , Cyclohexasiloxane , Dimethicone Crosspolymer , Parfum , Citrus Aurantium Flower Oil , Panax Ginseng Root Extract , Hydrolyzed Lepidium Meyenii Root , Prunus Armeniaca Kernel Oil , Persea Gratissima Oil , Tocopheryl Acetate , Mica , Silica , Xanthan Gum , Sodium Benzoate , 1,2-Hexanediol , Caprylyl Glycol , Capryloyl Glycine , Citric Acid , 2-Bromo-2-Nitropropane-1 , 3-Diol , Potassium Sorbate , Disodium EDTA , Sodium Hydroxide , Linalool , Alpha-Isomethyl Ionone , Limonene , CI 77891.


Neauty Minerals, Róż mineralny, Polska

Chyba Wam jeszcze nie mówiłam, ale uwielbiam róże. Dlatego gdy Liferia zapowiedziała, że jednym z kosmetyków będzie róż mineralny, w boskim odcieniu Rhubarb Wine, który pasuje do większości cer, byłam zachwycona. Po zobaczeniu go, mój zachwyt jeszcze wzrósł. I na dodatek dostaliśmy pełnowymiarowy produkt. Teraz muszę tylko nauczyć się nakładać minerały :D

Cena: 20zł za 2g
Skład: Mica, CI 77891, [+/-] CI 77007, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77742

Earthnicity, Bronzer Mineralny, Anglia

Jedynym niepełnowymiarowym produktem jest ten bronzer w kolorze Sunkissed Shimmer. Ma nadawać się do konturowania twarzy, chociaż nie do końca jestem o tym przekonana, bo mam wrażenie, że jest to ciepły odcień. Ale jeszcze nie nakładałam go, więc zobaczymy. Najwyżej użyję go do ocieplania buzi lub zużyję jako cień do powiek.

Cena: ok.13zł za 0,5g
Skład: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Kaolin Clay, Iron Oxides, Ultramarines


Avena Instituto Espanol, Regenerujący krem, Hiszpania

Ten produkt był dodany jako gratis w ramach przeprosin za zamieszanie w zeszłym miesiącu. Uważam, że to bardzo miły gest ze strony firmy.
Krem zawiera kolagen i ekstrakt ze ślimaka, ma zmniejszać zmarszczki, otwarte pory i przebarwienia, poprawiać wygląd skóry. Pierwszy raz mam coś z ekstraktem ślimaka, bo do tej pory jakoś unikałam, ale może w końcu się przekonam.

Cena: ok. 20zł za 200g
Skład: Aqua (Water), Paraffinum Liquidum, Propylene Glycol, Dimethicone, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Octanoate, Isopropyl Myristate, Peg-8 Distearate, Glyceryl Stearate, Peg-100 Stearate, Phenoxyethanol, Triethanolamine, Carbomer, Parfum (Gragrance), Caprylyl Glycol, Allantoin, Imidazolidinyl Urea, Tetrasodium Edta, Niacinamide, Hydrolyzed Collagen, Xanthan Gum, Helix Aspersa, Ethylhexylglycerin, Glucose, Carrageenan (Chondrus Crispus)

Co myślicie o pudełku? Moim zdaniem jest bardzo udane i cieszę się z każdego kosmetyku.

wtorek, 2 maja 2017

Ulubieńcy kwietnia 2017

Skarpetki złuszczające Lirene, Żel pod prysznic Morela & Rozmaryn Yves Rocher, Peeling do twarzy 3w1 Evree, Serum Mokosh, Pomadka Kobo

Uwielbiam podczytywać posty z ulubieńcami, dlatego postanowiłam, że taka seria będzie i u mnie. Chcę Wam tu pokazywać takie prawdziwe perełki, które zachwyciły mnie w danym miesiącu. Jak widzicie dużo tego nie ma, ale liczy się jakość, a nie ilość. 

Żel pod prysznic Morela & Rozmaryn Yves Rocher, Serum do twarzy Mokosh pomarańcza

Yves Rocher Energizujący żel do ciała Morela & Rozmaryn

Jest to żel z tegorocznej letniej edycji limitowanej i pachnie po prostu obłędnie. Używanie go to prawdziwa przyjemność. Nie wysusza skóry, ale też jej nie nawilża. To mi akurat nie przeszkadza, bo nie oczekuję od żelu pod prysznic nawilżenia. Ma mi po prostu sprawiać frajdę w czasie kąpieli, a ten zdecydowanie to robi.

Cena: 16,90zł za 400ml
Gdzie kupiłam: stacjonarnie w Yves Rocher

Skład: Aqua, Ammonium Lauryl Sulfate, Decyl Glucoside, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Parfum, Cocamidopropyl Betaine, Citric Acid, Sodium Benzoate, Sodium Chloride, Glycerin, Tetrasodium EDTA, Cocamide Mipa, Limonene, Salicylic Acid, Methylpropanediol, Prunus Armeniaca (Apricot) Fruit Extract, Denatonium Benzoate, CI 14700 (RED4), CI 19140 (YELLOW5)

Mokosh Ujędrniające serum - Pomarańcza

Kocham je. Nie będę zbytnio wchodziła w szczegóły, bo na pewno napiszę recenzję tego serum. Teraz powiem tylko, że poprawiło mi stan cery, pięknie nawilża, a do tego bosko pachnie. Nie widzę w nim żadnych minusów.

Cena: 69zł za 12ml
Skąd mam: pudełko beGlossy Najlepsze Kosmetyki

Skład: Argania Spinosa Kernel Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Oeonthera Biennis (Evening Primrose) Seed Oil, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract, Opuntia Ficus-Indica Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis Oil, Melaleuca Alternifolia Leaf Oil, Limonene, Linalool, Citral 
 

Skarpetki złuszczające Lirene, Peeling do twarzy 3w1 Evree

Lirene Skarpetki złuszczające

Używałam już różnych skarpetek złuszczających, m.in. L'Biotici, ale te są najlepsze. Same skarpetki są wygodne, bo wielkość otworu,  przez który wkładamy stopy, zależy od nas, więc nie ma opcji, że spadną nam, jak idziemy włożyć skarpetki bawełniane (non stop zapominam przygotować je sobie wcześniej :D). Szybko zaczynają złuszczać i jest to naprawdę porządne schodzenie naskórka, który dosłownie odchodzi płatami. A na dodatek skóra jest też nawilżona. Z przyjemnością jeszcze wrócę do tych skarpetek.

Cena: ok.16zł
Gdzie kupiłam: Rossmann

Skład: Alcohol Denat., Aqua, Lactic Acid, Urea, Isopropyl Alcohol, Glycolic Acid, Propylene Glycol, Betaine, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Acer Saccharum (Sugar Marple) Extract, Vaccinium Myrtillus Fruit/Leaf Extract, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Extract, Aspalathus Linearis Extract Imperata Cylindrica Root Extrax5, Honey Extract, Rosa Canina Fruit Oil, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Hydroxyethylcellulose, Sodium Citrate, Salicylic Acid, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Menthol, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Disodium EDTA, Parfum

Evree Peeling do twarzy 3w1

O peelingu tym przeczytałam na blogu Chocolade i jak zobaczyłam go w SuperPharmie, postanowiłam go kupić i przetestować. Długo szukałam peelingu mechanicznego, który będzie w miarę delikatnym zdzierakiem. Najczęściej trafiałam na żel z drobinkami, które co najwyżej masowały mi buzię. Gdy pierwszy raz wycisnęłam ten peeling z tubki i nie zobaczyłam ani jednej drobinki, uznałam, że to bubel. Dopóki go nie użyłam. O dziwo poczułam porządne oczyszczenie. Drobinki w nim zawarte to mega malutkie cząsteczki, ale zdzierają naprawdę dobrze. Nie używałam go jeszcze w innych rolach (peeling enzymatyczny i maseczka), ale już wiem, że mega go lubię i polecam.

Cena: ok.12zł
Gdzie kupiłam: SuperPharm

Skład: Aqua/Water, Kaolin, Aluminium Oxide, Glycerin, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Propylene Glycol, Bacillus Ferment, Urea, Hydroxyethyl Acrylate/ Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Argania Spinosa Kernel Oil, Avocado (Persea Gratissima) Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Panthenol, Disodium EDTA, Parfum, Benzyl Salicylate, Limonene. 

Kobo Matte Liquid Lipstick, Matowa pomadka Kobo

Kobo Matte Liquid Lipstick

Od razu ustalmy jedną rzecz. Ta pomadka ani trochę nie sprawdza się, jako matowa szminka w płynie. Natomiast jako błyszczyk jest świetna. Ładnie wygląda na ustach, nie klei się do włosów i ma fajny kolor (mój to 405 passiflora tea). Akurat jak ją kupiłam, miałam zamiar poszukać jakiegoś błyszczyka, żeby mieć odskocznię od matów. Zazwyczaj mam z tym problem, bo większość błyszczyków jest mocno klejąca i bardzo mocno błyszczy (albo posiada drobinki, czego już w ogóle nie cierpię). A ta pomadka daje mi wszystko to, czego potrzebuję - lekki błysk, przyzwoitą trwałość na ustach (jak na błyszczyk) i komfort noszenia. 

Cena: 14,99zł
Gdzie kupiłam: Drogeria Natura

Znacie któryś z tych produktów? Co Wy polubiliście w tym miesiącu?

niedziela, 30 kwietnia 2017

Biolaven Płyn micelarny

demakijaż

Słyszałam wiele dobrego o Biolaven, czyli kolejnej marce produkowanej przez Sylveco, dlatego kiedy szukałam nowego płynu micelarnego i natknęłam się w sklepie na ten, od razu wylądował w moim koszyku. Wszystkie produkty z tej linii zawierają olej z pestek winogron i olejek lawendowy. 

Płyn micelarny znajduje się w prostej butelce zamykanej na zatrzask. Szata graficzna bardzo mi się podoba. Konsystencja jest typowa jak na taki produkt. Zapach jest śliczny, lawendowo-winogronowy i bardzo długo utrzymuje się na twarzy. Dla mnie to minus, bo o ile na samym początku mi się podoba, tak po godzinie mam go już dość, z powodu tego, że jest słodki. Teraz już mi tak nie przeszkadza, ale przez pierwszy tydzień ciężko mi się go użytkowało z tego powodu.
Jest też bardzo wydajny - używam go prawie 3 miesiące, a dalej zostało mi jeszcze 1/3 opakowania. 

demakijaż

Płyn naprawdę dobrze zmywa makijaż. Potrzebuję do tego 2 okrągłych wacików (używam ich dwustronnie), nawet przy pełnym makijażu. Trochę gorzej radzi sobie z niektórymi eyelinerami, ale wystarczy dłużej przytrzymać wacik na oku i wszystko schodzi. Nie wiem, czy tak jak obiecuje producent, radzi sobie z produktami wodoopornymi, bo takich nie używam. Płyn micelarny nie wysusza buzi, za to delikatnie ją nawilża i faktycznie koi. 

demakijaż

Powiem Wam szczerze, że nie wiem, czy kupiłabym go ponownie ze względu na zbyt długo utrzymujący się zapach, ale w beGlossy znalazłam drugą butelkę i nie narzekam. 

Cena: ok. 16zł
Gdzie kupiłam: stacjonarnie w drogerii Jasmin (obecnie Lila Róż)

A Wy go znacie? Polecacie coś jeszcze z produktów tej firmy?

czwartek, 27 kwietnia 2017

The Saem Emulsja do rąk

krem do rąk

W kremach do rąk, poza dobrym nawilżeniem, najważniejsze jest dla mnie szybkie wchłanianie się, bez pozostawiania tłustej powłoczki na dłoniach. Poszukując w tym względzie ideału trafiłam na emulsję do rąk firmy The Saem.

Opakowanie to standardowa tubka, dosyć miękka, dzięki czemu można bez problemu wycisnąć emulsję aż do samego końca. Pojemność jest niewielka, bo zaledwie 30ml, ale mnie to pasuje. Lubię zmieniać kremy do rąk, bo szybko mi się one nudzą. No i fajnie nadaje się do torebki lub w podróż. Mimo małej pojemności emulsja jest dosyć wydajna. Używałam jej prawie codziennie wieczorem, a starczyła mi na ok. 2 miesiące.

krem do rąk

Zapach jest trochę chemiczny, ale bardzo przyjemny. Faktycznie przypomina morelę. Konsystencja jest bardzo lekka, żelowa. Wchłania się błyskawicznie i praktycznie od razu po aplikacji mogę wszystkiego dotykać, bez obaw że coś zatłuszczę.
Produkt dobrze nawilża ręce, po użyciu są bardzo miękkie i gładkie. Sprawdza mi się nawet, jak jest zimno na dworze. Natomiast myślę, że przy sporych mrozach potrzebowałabym czegoś treściwszego.


Cena: ok. 10zł w promocji
Gdzie kupiłam: stacjonarnie w K-Beauty we Wrocławiu

Chciałam wrzucić Wam skład, ale niestety nigdzie nie znalazłam go po angielsku, a koreański mnie przerasta.

Jakich kremów do rąk lubicie używać? U mnie teraz w kolejce czeka krem z The Body Shop, ale chętnie poczytam, co jeszcze polecacie.