Warszawa oczami blogerki urodowej
6/13/2017 08:55:00 PM
46
balsam do ciała
,
Biolove
,
cień do powiek
,
Holika Holika
,
K!
,
makijaż
,
maska w płachcie
,
Missha
,
moov
,
mus do ciała
,
Nabla
,
Nyx
,
pędzel do makijażu
,
pielęgnacja
,
pomadka do ust

Jak może już wiecie z mojego instagrama końcówkę zeszłego tygodnia spędziłam w Warszawie. Pojechałam głównie do znajomych, ale oczywiście nie mogłam nie zajrzeć do kilku sklepów z kosmetykami. Jesteście ciekawi, gdzie byłam?
Najpierw udałam się na ul. Koszykową 35, gdzie mieści się sklep Let's Beauty. Sklep jest dosyć niewielki, ale ofertę mają naprawdę sporą. Można u nich kupić kosmetyki Nabli, pędzle Nanshy, peelingi BodyBoom, bomby The Bomb Cosmetics i wiele innych rzeczy.
Wnętrze sklepu bardzo mi się spodobało. Właściciel(ka) zadbała o każdy szczegół - kosmetyki były bardzo ładnie wyeksponowane, praktycznie wszystko można było przetestować, sprzedawczyni była bardzo miła i kompetentna. Aż żal było wychodzić.
Najwięcej czasu spędziłam przy kosmetykach Nabli, ale możecie być ze mnie dumni - wzięłam tylko jeden cień (Desire P060)! Ale za to jaki piękny, sami zobaczcie (chociaż zdjęcie nie oddaje nawet w połowie jego uroku):
Chciałam też kupić pędzel Nanshy na próbę, ale niestety akurat skończyły się pojedyncze sztuki i zostały same zestawy. Ale przynajmniej miałam okazję je pomacać i wypadły naprawdę pozytywnie, więc kiedyś z pewnością jakiś kupię.
Mimo naprawdę wielu kuszących mnie rzeczy (tyyyyle pięknych pomadek i cieni), udało mi się zachować zdrowy rozsądek i na cieniu Nabli poprzestałam.
Następnie udałam się do sklepu Nyxa w Złotych Tarasach. Strasznie mnie zdziwiło, że jest taki malutki. Ale produktów było od groma. Ludzi zresztą też, dlatego zdjęcia mam tylko dwa.
Nyx wystawił mojego chcieja na porządną próbę, ale dzielnie się broniłam. Część rzeczy, jak np. puder Stay Matte Not Flat lub paletę róży, wpisałam na listę zakupów, bo bardzo mi się spodobały, ale chwilowo mam, co zużywać. Kilku rzeczy nie było, jak np. słynnego kleju do brokatu, a mimo ogromnego wyboru pomadek jakoś żadna nie chwyciła mnie za serce.
Ale nie wyszłam z całkiem pustymi rękami. Pomalowana Ania w swoich ulubieńcach maja polecała kredkę jumbo, a że kolory były po prostu cudne, to skusiłam się na jeden z nich (611 Yogurt).
Będzie w sam raz na całą powiekę do szybkiego codziennego makijażu. Myślałam też nad różowym odcieniem, ale na szczęście nie wzięłam, bo wygrałam tenże w rozdaniu na Instagramie (tu możecie zobaczyć nagrodę: klik)
Trafiłam akurat na zniżkę do - 30% na Biolove, więc kupiłam mus borówkowy do ciała, który pachnie wprost obłędnie. Sklep miał też akcję promocyjną na żele do mycia ciała - w każdym Kontigo można było dostać inny, unikatowy zapach dostępny tylko przez miesiąc. Mnie się trafił smoczy owoc, który też pachnie wspaniale. A tak w ramach ciekawostki - wiecie, że Biolove jest produkowane przez tego samego producenta, co Nacomi (dostępne m.in. w Hebe) czy Bioamare (które możecie dostać w Tesco). Składy i opakowania są do siebie bardzo podobne, chociaż mnie najbardziej wizualnie odpowiada Biolove.
Ale wracając do zakupów, kupiłam też matową pomadkę w kredce firmy moov w ślicznym różowo-fioletowym odcieniu (Attitude), maski w płachcie Misshy i Holika Holika, a skoro nie było pędzli Nanshy to skusiłam się na pędzel do oczu K! o numerze 08. Worek, który widzicie na zdjęciu, dostałam w gratisie.
Powyżej jeszcze rzut oka na wszystkie moje nabytki (koszyk też się w nie wlicza ;)). Prawda, że nie ma tego, aż tak dużo? ;)
Let's Beauty
Najpierw udałam się na ul. Koszykową 35, gdzie mieści się sklep Let's Beauty. Sklep jest dosyć niewielki, ale ofertę mają naprawdę sporą. Można u nich kupić kosmetyki Nabli, pędzle Nanshy, peelingi BodyBoom, bomby The Bomb Cosmetics i wiele innych rzeczy.
Wnętrze sklepu bardzo mi się spodobało. Właściciel(ka) zadbała o każdy szczegół - kosmetyki były bardzo ładnie wyeksponowane, praktycznie wszystko można było przetestować, sprzedawczyni była bardzo miła i kompetentna. Aż żal było wychodzić.
Najwięcej czasu spędziłam przy kosmetykach Nabli, ale możecie być ze mnie dumni - wzięłam tylko jeden cień (Desire P060)! Ale za to jaki piękny, sami zobaczcie (chociaż zdjęcie nie oddaje nawet w połowie jego uroku):
Chciałam też kupić pędzel Nanshy na próbę, ale niestety akurat skończyły się pojedyncze sztuki i zostały same zestawy. Ale przynajmniej miałam okazję je pomacać i wypadły naprawdę pozytywnie, więc kiedyś z pewnością jakiś kupię.
Mimo naprawdę wielu kuszących mnie rzeczy (tyyyyle pięknych pomadek i cieni), udało mi się zachować zdrowy rozsądek i na cieniu Nabli poprzestałam.
Nyx
Nyx wystawił mojego chcieja na porządną próbę, ale dzielnie się broniłam. Część rzeczy, jak np. puder Stay Matte Not Flat lub paletę róży, wpisałam na listę zakupów, bo bardzo mi się spodobały, ale chwilowo mam, co zużywać. Kilku rzeczy nie było, jak np. słynnego kleju do brokatu, a mimo ogromnego wyboru pomadek jakoś żadna nie chwyciła mnie za serce.
Ale nie wyszłam z całkiem pustymi rękami. Pomalowana Ania w swoich ulubieńcach maja polecała kredkę jumbo, a że kolory były po prostu cudne, to skusiłam się na jeden z nich (611 Yogurt).
Będzie w sam raz na całą powiekę do szybkiego codziennego makijażu. Myślałam też nad różowym odcieniem, ale na szczęście nie wzięłam, bo wygrałam tenże w rozdaniu na Instagramie (tu możecie zobaczyć nagrodę: klik)
Kontigo
Moim ostatnim przystankiem było Kontigo na Dworcu Centralnym. Tam niestety zabronili mi robić zdjęcia, a szkoda, bo wnętrza mają naprawdę fajne.
Trafiłam akurat na zniżkę do - 30% na Biolove, więc kupiłam mus borówkowy do ciała, który pachnie wprost obłędnie. Sklep miał też akcję promocyjną na żele do mycia ciała - w każdym Kontigo można było dostać inny, unikatowy zapach dostępny tylko przez miesiąc. Mnie się trafił smoczy owoc, który też pachnie wspaniale. A tak w ramach ciekawostki - wiecie, że Biolove jest produkowane przez tego samego producenta, co Nacomi (dostępne m.in. w Hebe) czy Bioamare (które możecie dostać w Tesco). Składy i opakowania są do siebie bardzo podobne, chociaż mnie najbardziej wizualnie odpowiada Biolove.
Ale wracając do zakupów, kupiłam też matową pomadkę w kredce firmy moov w ślicznym różowo-fioletowym odcieniu (Attitude), maski w płachcie Misshy i Holika Holika, a skoro nie było pędzli Nanshy to skusiłam się na pędzel do oczu K! o numerze 08. Worek, który widzicie na zdjęciu, dostałam w gratisie.
Powyżej jeszcze rzut oka na wszystkie moje nabytki (koszyk też się w nie wlicza ;)). Prawda, że nie ma tego, aż tak dużo? ;)
Fajny pomysł na wpis:) w Łodzi brakuje mi trochę sklepów, które są dostępne tylko w Warszawie:)
OdpowiedzUsuńdzięki :) mnie też właśnie brakuję :)
Usuńmasz silną wolę, podziwiam :)
OdpowiedzUsuńChętnie bym odwiedziła sklep Let's Beauty :)
OdpowiedzUsuńzdecydowanie warto ;)
UsuńTe pędzle Nanshy mnie również kuszą od jakiegoś czasu :3 Koszyk jest genialny, całe zakupy z resztą również - ciekawa jestem jak ta pomadka wygląda na ustach :)
OdpowiedzUsuńwiesz co, z pomadki jestem niezbyt zadowolona :/ strasznie tępa i ciężko się ją nakłada, robi lekkie plamy i brzydko się zjada :( ale kolor ma ładny ;) pewnie zrobię jej recenzję ;)
Usuńfajne zdjęcia, Nabla to dla mnie całkowita nowość, nigdy wcześniej nie słyszałam o tej marce
OdpowiedzUsuńdzięki :) o Nabli będzie na blogu post :)
UsuńCiekawi mnie marka Nabla :) szkoda, że nie ma takich sklepów w łodzi ;)
OdpowiedzUsuńo Nabli na pewno będzie post, bo mam jeszcze ich róż i bronzer :)
UsuńBardzo fajne nowości :) ten cień nabla nawet na zdjęciu wygląda obłędnie...
OdpowiedzUsuńMam chrapkę zarówno na produkty Nacomi jak i Biolove, ciekawe czy to faktycznie ta sama fabryka :D
OdpowiedzUsuńna pewno ;)
UsuńSama bym się tam wybrała, jak tylko będę w Warszawie to na pewno zawitam ;D
OdpowiedzUsuńbyle z grubym portfelem :D
UsuńWidzę, że sklep Let's Beauty posiada same perełki!
OdpowiedzUsuńŚwietne rzeczy kupiłaś!
Wiele dobrego słyszałam o Kontigo.
OdpowiedzUsuńFajny asortyment.
Jednak sama nigdy jeszcze nie byłam tam nigdy.
Chyba pora na pierwszy wyjazd takimi szlakami :D
Pozdrawiam ciepło :)
no koniecznie się wybierz :)
UsuńSzlakiem blogerki kosmetycznej po stolicy :) Bardzo fajny wpis :)
OdpowiedzUsuńdzięki :) miałam lekkiego stresa, czy się spodoba :)
UsuńFajne nowości :)
OdpowiedzUsuńMieszkałam kilka miesięcy w Warszawie i brakuje mi dostępu do tych wszystkich nowości i rożnego rodzaju firm.
OdpowiedzUsuńnie dziwię się :)
UsuńSuper :) Uwielbiam markę NYX ❤
OdpowiedzUsuńa co polecasz od nich? :)
UsuńDo Kontigo chętnie bym się wybrała! :D
OdpowiedzUsuńwarto :)
UsuńZazdroszczę ci takiego fajnego wypadu na zakupy, z chęcią obejrzałabym zwłaszcza rzeczy z Nabli na żywo, bo od dawna kuszą mnie ich cienie, zwłaszcza te duochromy. Jeżeli chodzi o pędzle Nanshy to na moim blogu jest recenzja ich zestawu-od siebie mogę je polecić. Co do NYX to myślę o ich oliwkowej palecie cieni, dawno nie miałam nic z takimi kolorami i jakoś tak kuszą ;) O Kontigo słyszałam już dużo dobrego, ale wciąż nie zrobiłam zamówienia ;D
OdpowiedzUsuńteż Nabla najbardziej mnie ciekawiła :) widziałam u Ciebie tą recenzję i właśnie jeszcze bardziej mnie zachęciłaś :)
UsuńSuper zakupy :) chętnie odwiedziłabym NYX i Kontigo :)
OdpowiedzUsuńJednym słowem udane zakupy :)
OdpowiedzUsuńzdecydowanie :)
UsuńJest gdzie poszaleć :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńRowniez lubie odwiedzac sklep NYX w Złotych :3 W niektorych sklepach ciezko jest nic nie kupić ;)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że w kontigo nie pozwolili ci zrobić fotek, nie fajnie :( mieszkam w Wawie ale nie byłam jeszcze nigdy w let's beauty :D
OdpowiedzUsuńMusisz nadrobić! :) Też mnie zdziwił ten zakaz w kontigo ;)
UsuńByłam pewna, że znajdzie się coś, czego nie znam mimo, że jestem z Warszawy. :D Koniecznie muszę odwiedzić Let's Beauty!
OdpowiedzUsuńHah, zawsze tak jest :D
UsuńBardzo fajny wpis. Szkoda, że w Łodzi nie ma tych sklepów. Chociaż z drugiej... Może jednak dobrze, bo wydawałabym w nich całą pensję :D
OdpowiedzUsuńHahaha, coś w tym jest :)
UsuńJej, palety Sleek i to jeszcze na wyprzedaży, a w Poznaniu ani śladu po takich urozmaiceniach ;(
OdpowiedzUsuńWe Wrocławiu niestety też :/
UsuńTo, to Nabla cudne aż odmowę mi odjęło ;D!
OdpowiedzUsuńnooo, boskie jest :D
Usuń